Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
środa, 31 stycznia 2007
Incydenty globalnie


„W przeciwieństwie do niektórych internetowych raportów ten nie jest robiony przez Google” - zarzeka się GlobalIncidentMap. Ale jedno z Googla jest tu na pewno: mapa. Na tą mapę nanoszone są pulsujące ikonki - doniesienia o terrorystycznych atakach i innej „podejrzanej aktywności” na świecie. Co 300 sekund obraz się odświeża, i wtedy układ migających ikonek może się zmienić.
I tyle. Taki kolejny pomysł na wykorzystanie guglowych map. Pesymistom nie polecam, zdołuje ich świadomość, że nie ma dnia bez wykrycia podłożonej bomby albo innego zagrożenia.
Tagi: ciekawe
13:45, dogin
Link Dodaj komentarz »
piątek, 26 stycznia 2007
Tankują i płyną

Supertankowiec, foto z Frontline (Auke Visser´s International Super Tankers).

Rzut oka na morza i oceany, a przede wszystkim na to, co po nich obecnie pływa: Sailwx.info. Na bieżąco podają tu pozycje statków handlowych i badawczych, żaglowców. Właściwie na wszystkich wodach coś się plącze, mapa upstrzona jest kropkami symbolizującymi wielkie i mniejsze jednostki. Widać, że badawczy „Akademik Fiedorow” stoi na przykład u brzegów Antarktydy (można sobie ustawić „Antarctic View”), a Happy River sunie po Morzu Czerwonym.
Są pewnie wśród tych kropek wielkie Supertankowce - w tym serwisie ułożone alfabetycznie według nazw i obfotografowane. Nazywają się górnolotnie: American Independence, London Lion, Majestic Unity, Olympic Bravery i Olympic Athlete (oba ostatnie oczywiście greckie, tyle że ta Olimpijska Odwaga przełamała się na pół i poszła na żyletki); World Hero. I cała seria z „British” w nazwie: British Patience, Progress, Ranger, Respect, Promise, Scientist, Valour (jakby armatorzy koniecznie chcieli opisać wzorzec brytyjskości).
A ten gigant u góry to Front Lady.
Tagi: ciekawe
18:51, dogin
Link Komentarze (3) »
czwartek, 18 stycznia 2007
Łuki naturalne

Nabetsuri Iwa, fot. Fumihiro Anbo

Napis z ciężarówki, która mignęła mi na ulicy w drodze do pracy: "Jak urosnę, to będę TIRem". Palcem po brudnej powierzchni paki ktoś mu tak z tyłu wypisał.
A w internecie wpadło mi w oko coś takiego: The Natural Arch and Bridge Society. Strona społeczności, która za cel "studiowania, podziwiania i chronienia" wzięła naturalne łuki i mosty, czyli skały, które do złudzenia przypominają wzniesione ludzką ręką struktury. Tropią je na różnych kontynentach a nawet w Kosmosie (ostatnio na Marsie). Rozpracowują je naukowo i hobbystycznie. Zestawiają największe naturalne łuki na świecie - tych najwięcej znaleźli w USA, choć lojalnie mówią, że rekordzisty należy szukać raczej w Chinach (w Tushuk Tash).
Sporo tego jest w galerii. Czasem dziwaczne, jak ten bulwiasty kalifornijski łuk w Condor Sanctuary albo przedziwne, jak te z Wenezueli. Niektóre rzeczywiście wyglądają, jakby je ktoś poddłubał i podszlifował. A to tylko woda, słońce i wiatr.

I jeszcze całkiem inna galeria, ze strony Rachel Papo. Rachel jest Izraelką, studiowała w Hajfie, i jak wszyscy młodzi ludzie w tym kraju służyła w armii. Fotografowała. To jest właśnie kolekcja jej zdjęć dziewczyn w mundurach.
Kobieta z karabinem to jednak dziwny widok. Jakoś tak jedno do drugiego nie pasuje.
niedziela, 14 stycznia 2007
Czytanie z kamienia

Stela z Tikal w Gwatemali, fot. William R. Coe (FAMSI)

Rzadko kiedy daje się tak precyzyjnie ustalić liczbę dokumentów pisanych, jak w przypadku Majów. Zostały po nich tylko cztery rękopisy - kodeksy o astronomii i wróżbiarstwie (szczegółowo omówione i pookazane w The Ancient Maya Codices). Reszta przepadła. Przetrwały za to teksty wykute w kamieniu, na stelach pokrytych reliefami. Aby poznać Majów, trzeba więc czytać z kamieni, z wyrytych na nich znaków. I z pozostałych po tej cywilizacji budowli, wyrastających tu i ówdzie w dżungli.
Najlepiej zacząć w FAMSI, dokumentującej kultury Ameryki Środkowej - Majów, Azteków, Olmeków i innych (aby się nie mieszało, najlepiej sobie to towarzystwo umiejscowić na mapie). Jej częścią są ogromne kolekcje fotograficzne oraz rysunkowe kamiennych i ceramicznych znalezisk z tego obszaru. Ołtarzy z miasta Tikal lub innych miejsc i czasów; wyobrażeń jaguara lub nietoperza.
Większe formy, czyli to czego nie trzeba wygrzebywać z ziemi bo i tak wystaje, pokazuje MayaRuins.com. To juz bardziej turystyczne spojrzenie, fotograficzny zapis wyprawy tropem Majów po Meksyku, Belize, Gwatemali i Hondurasie.
I jeszcze bardziej naukowa Mesoweb, mająca na składzie m.in. wirtualne rekonstrukcje, np. piramidy w Chichen Itza. Daje to pojęcie, jak mogły te budowle kiedyś wyglądać (są pomalowane, wielobarwne).
Aby się ci wszyscy -owie (Aztekowie, Olmekowie, Zapotekowie itd.) nie pomieszali, coś po polsku: Półwysep Jukatan. Zwięzły przewodnik po kulturach, które pojawiały się i ginęły, walczyły ze sobą i się podbijały - jak Toltekowie podbili Majów. I czasem byli tak tym podbijaniem pochłonięci, że nie w głowie im byli jacyś Hiszpanie, którzy zjawili się na wybrzeżach..
czwartek, 04 stycznia 2007
Majowie malują

Pocztówka, fot. Julio Zadik (Guatemalan Postcard Photographers)

Majowie teraz na fali (bo Apocalypto nadciąga do kin), więc z tej okazji Arte Maya Tz'utuhil . To strona o współczesnych artystach z Gwatemali (tytułowe tz'utuhil to język, którym się posługują). Ich obrazy i tkaniny opisują obecne życie potomków dawnych Majów: na targu, przy pracy, podczas zabaw i obrzędów, a nawet zabiegów miejscowego "curandero" - uzdrawiacza imieniem Ventura.
Tkaniny tutejsze nie służyły tylko do noszenia, zawierały wiele informacji dla kogoś, kto potrafił je "odczytać" (The communication is a kind of visual literacy; one must be able to "read" cloth, clothing, and the manner in which it is worn - piszą tu). Różne były wzory i różne barwy, znając tą specyfikę można było rozpoznać region, z którego pochodził właściciel takiego ubrania.
Są też na tej stronie zdjęcia, najstarsze z 1941 roku.
Więcej dawnych fotografii, zamienionych na pocztówki, jest w Guatemalan Postcard Photographers. To głownie zdjęcia skupione na pokazaniu egzotyki: miejskich i wioskowych scen, krajobrazów, architektury. I na ich tle Indian - traktowanych jako jedno wielkie plemię, bez rozróżniania poszczególnych grup etnicznych (i podpisywanych na tych pocztówkach zbiorczo jako "Indos" - Indianie).