Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
piątek, 22 lutego 2008
Piwnym szlakiem

Guinness pod mikroskopem (Beershots)

"Obowiązkiem kelnera jest postawić pełny kufel dokładnie w chwili, gdy poprzedni zostaje opróżniony. Tak działa 'Ręka Boga'. Nie musimy martwić się o nic. Wszystko jest na czas i to w najlepszym gatunku. Tak jest pod Złotym Tygrysem, U Czarnego Woła i w paru innych najlepszych choć czasem niepozornych miejscach" - poucza w rozdziale Czeski kelner internetowy przewodnik Praskie gospody.
Nie tak dawno sprawdzałam. Rzeczywiście tak to działa. Nie wszędzie, ale jednak.
"Egalitaryzm czeskiej knajpy polega też na tym, że przychodzą tu całe rodziny z małymi dziećmi i z... psami". Ano przychodzą. Coś na czterech łapach się kręciło między stołami. Ogon miało. Pewnie pies.
Inne takie przybytki opisuje Ron Pattison w swoim przewodniku piwnym po Europie, European Beer Guide. Zebrał tu hektolitry informacji (jakoś mi tu ta jednostka pojemności wyjątkowo pasuje) o browarach i pubach w poszczególnych krajach. Podróżuje po kontynencie od lat, pasja to czy już nałóg - trudno powiedzieć.
I aby nie tracić z oczu przedmiotu jego dociekliwych badań: Beershots (którą kiedyś tu już opisywałam). To piwo widziane pod mikroskopem, według gatunków i krajów pochodzenia.
Zadziwiające, kolorowe, psychodeliczne obrazy. Jęczmień, chmiel i coś tam jeszcze.
sobota, 09 lutego 2008
Piłkarskie przydomki

Fot z Play Soccer

Faraonowie z Egiptu będą walczyć o tytuł najlepszej drużyny piłkarskiej Afryki. A niech sobie walczą, najciekawsze w tej przypadkowo zasłyszanej informacji wydało mi się właśnie samo określenie "Faraonowie".
Oto więc wygrzebane z przepastnych zasobów sieci zestawienie określeń afrykańskich drużyn: Nicknames of African National Soccer Teams. Drużyna z Algierii to więc Lisy Pustyni lub Zieloni. Z Botswany - Zebry. Z Kamerunu: Nieposkromione Lwy, z Wybrzeża Kości Słoniowej - Słonie, z Kongo - Czerwone Diabły (jakby znajome: w końcu to była kolonia belgijska). Żeńska drużyna Egiptu to Kleopatry, a młodzieżówka - Młodzi Faraonowie. W Gambii i na Madagaskarze grają Skorpiony, w Ghanie Czarne Gwiazdy (w wersji kobiecej Czarne Królowe), w Lesotho Krokodyle, w Nigerii Super Orły, w Afryce Południowej Bafana Bafana (Chłopcy), w Zimbabwe Wojownicy itd.
I proszę nie myśleć, że to specjalność afrykańska. Podobnymi przydomkami (choć z innym rodowodem - co od razu widać) posługują się reprezentacje i kluby z Europy (oto ich lista). Tam były Słonie, tu są Mastify z Lille, Galaktyczni (Real Madryt), Czerwonoczarni (AC Milan), Makrele (szwedzkie GAIS) lub Dzieci Trolla z Rosenborga. I jeszcze na dokładkę: nieformalne nazwy klubów brytyjskich: Młoty, Wilki, Wikingowie, Traktorzyści, Tygrysy, Terriery, Ostrogi, Święci, Czerwone Diabły (kolejny raz - to widać bardzo popularne przezwanie), Szerszenie i inne takie.
Po co to wszystko? Lwy, Tygrysy i Orły (np. Górskiego) to brzmi lepiej i atrakcyjniej niż oficjalna nazwa piłkarskiego klubu czy reprezentacji. Jest w tym też trochę magii słów (kto pokona Nieposkromione Lwy?) i nawiązań do lokalnej tradycji.
A poza tym, komentatorzy sportowi też muszą jakoś ubarwiać swoje relacje. "Dziś Makrele podejmują Ostrogi, a w przyszłym tygodniu powalczą z Dziećmi Trolla" - nawet futbolowy laik słysząc to będzie miał uciechę :-)
Tagi: ciekawe
21:10, dogin
Link Komentarze (1) »