Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
piątek, 27 lutego 2009
Google szuka w przeszłości


Tak The New York Times poinformował o zatonięciu Titanica (Times Machine)

"Nowina jest zawsze nowiną, bez względu na to, kiedy została wydrukowana". Nie pamiętam czy dokładnie tak to brzmiało, ale sens miało właśnie taki. Wyczytałam to dawno temu w pewnym fajnym opowiadaniu Grahama Greene'a.
No to dwie nowiny z przeszłości (nowina z przeszłości to chyba starowina?):
Soviet Accepts Poland's Offer, Halts Red Army ( i dalej: "Bolsheviki Have Stopped March on Warsaw and Fallen Back, Paris Hears from Moscow.") - czyli relacja pana Edwina L. Jamesa z lipca 1920 roku dla "The New York Times'a", o trwającej wówczas wojny polsko - bolszewickiej.
I kolejny artykuł, też z NYT, ale wcześniejszy, z 16 sierpnia 1914: Names King for Poland. Wysłany z Petersburga, opisujący rosyjską obietnicę autonomii dla Polaków; ulotkową akcję propagandową prowadzoną przez Niemcy (z obietnicą "nieba na ziemi dla wszystkich, którzy staną przeciwko Rosji") oraz austriacką propozycję, by Królem Polski został arcyksiążę Karol Stefan Habsburg). Dalej na paru szpaltach ściele się tzw. tło historyczne, od Mieszka (tu w wersji Mieczysław) począwszy.
Co ciekawe, te stare artykuły występują w swoim "środowisku naturalnym" - czyli dokładnie tak, jak zostały przez dawnego redaktora ułożone na stronie. Czyli widzisz dokładnie to, co widział czytelnik tej gazety sprzed stu lat.
Tak działa Google News Archive Search, wyszukiwarka newsów historycznych Google'a. Łazi to po archiwach prasowych dostępnych w sieci (NYT ma takie zbiory od pierwszego numeru z 18 września 1851: oto przykładowa strona gazety z szokującą czołówką o zatonięciu Titanica w 1912); przeszukuje też Google Books. Niestety nie zawsze można taką stronę obejrzeć - część zasobów jest płatna, więc za darmo można przeczytać tylko początek tekstu, resztę - po dokonaniu operacji "wrzuć monetę".
Dodatkowo przy szukaniu jest opcja Show Timeline. Na wykresie pokazują, w jakich latach szukane słowo jest szczególnie mocno "rozrabiane" w prasie i literaturze (np. przy haśle Poland strzela do góry smukły komin przy przełomie lat 30 i 40 XX w., bo wiadomo - wojna. Potem jeszcze takie kominki wyrastają na poczatku lat 80-tych, i też wiadomo: Solidarnośc i stan wojenny).
Można oczywiście pomarudzić, że to bardzo amerykańskocentryczny serwis, że ichniejsze gazety, ale kiedyś może będziemy sobie tak swobodnie i nasze archiwalne pisma przeszukiwać? Albo choćby oglądać strona po stronie, tak jak tu: Tygodnik Ilustrowany i Chimerę.
piątek, 13 lutego 2009
Piłsudski i Ajnowie



Nazwisko Piłsudski zazwyczaj wywołuje jedno skojarzenie: z Naczelnikiem i Marszałkiem. Ale oprócz Józefa istnieje jeszcze inna, mniej znana postać o tym nazwisku - jego brat, etnograf Bronisław Piotr Piłsudski.
Ciekawa postać. W 1887 roku aresztowany przez carską policję i za kontakty ze spiskowcami szykującymi zamach w Petersburgu skazany na 15 lat katorgi na Sachalinie (jego brat „zarobił” wtedy 3 lata). 3 sierpnia owego roku wylądował we wsi Rykowskoje, gdzie karczował las, pracował w oborze i jako cieśla (polecam garść jego listów stamtąd). Ale jednocześnie właśnie tam, na zesłaniu, zaczął prowadzić badania etnograficzne nad kulturą Ajnów - zadziwiającym (także z powodu cech fizycznych - brak skośnych oczu, długie głowy, obfite - niektórzy mówią nawet że najobfitsze na świecie - owłosienie) ludem o zagadkowym pochodzeniu. I to właśnie dzięki niemu udało się udokumentować język, życie i zwyczaje tego ludu na wymarciu. Piłsudski zarejestrował np. ich śpiewy, na pokrytych woskiem cylindrach (ówczesny cud techniki - oto odczytany z takiego nośnika fragment pieśni w mp3). Do Ajnów wracał nawet po zakończeniu kary, prowadząc dalej badania i wydając prace na ich temat (i nie tylko - zakochał się w piękności o imieniu Chuhsama, miał z nią polsko-ajnowskie dzieci).
Wrócił do Polski - jeszcze pod zaborami - mieszkał m.in w Krakowie i Zakopanem; jeździł po świecie z odczytami. Zginął w Paryżu w maju 1918 roku. Utonął w Sekwanie.
Na koniec jeszcze taka wystawa o Ajnach. I wyjaśnienie: słowo Ajnu, którym się określał ten lud, znaczy po prostu „człowiek”.

piątek, 06 lutego 2009
Polityka statystycznie

Energy, health, service - te słowa najczęściej padały w minionym roku w amerykańskim Kongresie. Wiadomo nawet, ile razy padały (np. królujące na tej liście „energy” w ciągu roku padło 48,977 razy).
To jedno z możliwych zestawień, jakie serwuje Capitol Words. W ofercie ma też statystyki dotyczące dnia, tygodnia, miesiąca. I mapę, na której poszczególne stany czerwienieją stosownie do liczby używanych przez ich reprezentantów słów.
Są nawet podsumowania dla samych kongresmenów - taka Dianne Feinstein na przykład w ciągu ostatniego roku 209 razy użyła słowa „kalifornia” (co nie dziwi, bo reprezentuje Kalifornię), a republikanin Thomas Coburn - słowo miliard (562 razy; zaraz potem w jego zestawieniu jest „money”).
I jakby tego było mało - można sobie porównać dwa słowa lub grupy słów. Porównałam „money” i „country” - (oto co wyszło).
Ciekawe, jak by takie zestawienie wyglądało u nas. W przełożeniu na kraj, region, osobę.

Ciekawe.

Tagi: ciekawe
17:34, dogin
Link Dodaj komentarz »