Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
poniedziałek, 29 listopada 2004
Co siedzi w nazwie
Skąd wzięły się nazwy znanych instytucji, firm i ich sztandarowych produktów? Dlaczego Mozilla to właśnie Mozilla? Skąd wzięło się Yahoo, Google, Xerox i tyle innych nazw?
Sporo ciekawych informacji o ich pochodzeniu zgromadziła Wikipedia w dziale o company name etymologies. Piszą tam, że Cisco – to skrócona wersja San Francisco (jest też inne wytłumaczenie: że nazwa pochodzi od Computer Information Services na Stanford University - wydziału, na którym pracowali założyciele firmy). Hitachi - to japońskie słowo oznaczające „wschód słońca”. Adobe odziedziczyła imię po rzece płynącej koło posiadłości założycieli firmy, Johna Warnocka i Chucka Geschke. Oracle – „wyrocznia” – była to pierwotnie nazwa projektu realizowanego na potrzeby CIA (chodziło o opracowanie systemu do obsługi bazy danych, mającej jak wyrocznia dawać odpowiedzi na wszystkie pytania), potem odziedziczył ją sam produkt a po nim firma. „Son of Electronic Printer” skrócił się, połączył i dał nazwę firmie Epson.
Wikipedia ma też inny ciekawy dział, o etymologii nazw krajów. Oto garść tutejszych ciekawostek: nazwa Argentyna pochodzi od łacińskiego argentum – srebro (wywodzi się z czasów, gdy hiszpańscy i portugalscy kupcy transportowali ten kruszec Srebrną Rzeką – Rio de la Plata). Ekwador wziął nazwę od hiszpańskiego słowa equator (czyli równik), Gujana od indiańskiego „Guiana” (kraj wielu wód); Salwador – El Salvador – znaczy dosłownie Zbawiciel. England wywodzi się od staroangielskiego Englaland (kraj Anglów). A Irak od miasta Uruk (znanego również pod nazwą Warka) nad Eufratem.
sobota, 27 listopada 2004
Ukradli niebo
„Jest coś takiego w nocnym niebie, co każe wszystkim, młodym i starym, zadawać sobie fundamentalne pytania. Daje nam inspirację i motywuje” – taki cytat umieścił na czołowym miejscu serwis Dark Sky. Ale, o czym pisze dalej, mieszkańcy wielkich miast nie widzą już tego nieba. Nie mogą zobaczyć gwiazd, bo ich miasta nocą zalewają sztuczne światła. To „light pollution” – świetlne zanieczyszczenie.
Dark Sky to serwis stowarzyszenia International Dark-Sky Association. Zajmuje się właśnie edukowaniem na temat owego zanieczyszczenia (głównie nad amerykańskim niebem, choć nie tylko). Publikuje masę materiałów i nocnych zdjęć. Propaguje ciekawe hasło: „Carpe Noctem” (chwytaj noc – przeróbka „Carpe Diem”).
Kto wie, może gdyby Kant żył dzisiaj, nie byłoby sławnego „Niebo gwiaździste nade mną, prawo moralne we mnie”?
Tagi: przyroda
16:01, dogin
Link Komentarze (1) »
czwartek, 25 listopada 2004
Ukraina w internecie
Garść ukraińskich stron, aktualności i kawałów:
Wieści z pomarańczowej strony barykady pojawiają się na oficjalnej stronie Wiktora Juszczenki. Dla tych, którzy ukraińskiego ani rosyjskiego nie znają (a teraz widać że rosyjski jednak warto znać) jest też wersja angielskojęzyczna.
Ministerstwo spraw wewnętrznych Ukrainy publikuje oficjalne wyniki wyborów, z rozpisaniem na poszczególne obwody. Zważywszy na udowodnione przekręty trudno brać je na serio, warto może jedynie zerknąć, gdzie opozycja miałą miażdżącą przewagę (znaczy ponad 90%). Jest wśród nich: „Lwiwskaja oblast’ (obwód lwowski), Iwano-Frankowsk, Tarnopol.
A co na oficjalnej stronie rządowej (rady ministrów)? Wiktor Janukowycz zamartwia się, że dzieci w wieku szkolnym zamiast się uczyć biorą udział w politycznych akcjach. Przypomniały mi się dawne czasy, kiedy to podczas naszych strajków na Wybrzeżu władza zamartwiała się, że na nierozładowanych statkach psują się pomarańcze i banany....
Powstaje pisana „na gorąco” patriotyczna poezja. Oto próbka: wiersz Wasyla Machno „Kijiwskomu Majdanowi” (Majdan to nazwa głownego placu w Kijowie, gdzie trwają demonstracje).
A po internecie krążą aktualne kawały. Głównie o przeciwniku Juszczenki, Janukowyczu:
Armeńskie radio pyta: Gdzie znajduje się kalifornijska akademia, której członkiem został Janukowycz? Na wyspie Alkatraz.
W internecie pojawił się nowy wirus Janukowycz. Nic nie robi, ale usunięcie go z komputera jest praktycznie niemożliwe...
W domu Janukowycza dzwoni telefon. Odbiera żona. Halo, kto mówi? Wiera, szkolna koleżanka Wiktora. Kłamiesz, Wiktor do żadnej szkoły nie chodził...
I aktualne kijowskie:
Umówmy się na spotkanie. Dobra, ale gdzie? W Kijowie na Majdanie. Jak cię rozpoznam? Będę mieć na szyi pomarańczowy szalik...
wtorek, 23 listopada 2004
Mnisi i psy



Przepisywanie ksiąg, malowanie ikon, modlitwa – te zajęcia najczęściej kojarzą się z klasztornym życiem. Mnisi z klasztoru New Skete w Cambridge (NY) prócz takich tradycyjnych zajęć od ponad 30 lat prowadzą dość nietypową działalność: szkolą psy. Wyłącznie owczarki niemieckie – uczą ich posłuszeństwa i innych cnót wymaganych od dobrze ułożonego psa – przyszłego towarzysza rodziny. Wychowują je od szczeniaka, biorą też dorosłe na szkolenia.
Warto przy okazji zwiedzić cały klasztor – fotografie są tutaj.
piątek, 19 listopada 2004
Amerykańskie pejzaże


Kaktus z Arizony. Fot. John Crossley, American Southwest

Dolina Śmierci, Mesa Verde, park Yosemite, kanion rzeki Kolorado, arizońskie kaktusy o najprzedziwniejszych kształtach – na to wszystko można się napatrzeć do woli w przewodniku Johna Crossley’a po American Southwest. Trasa wiedzie przez siedem stanów: Arizona, Kalifornia, Kolorado, Nevada, Nowy Meksyk, Teksas, Utah. Crossley opisuje najciekawsze krajobrazy, formy przyrody i inne osobliwości, z których te krainy słyną – kolejno według stanów albo tematycznie (kaniony, jaskinie, kaktusy, jeziora, drzewa, pustynie...).
Krajobrazy i zdjęcia niesamowite. Herbert pisząc, że Wielki Kanion jest „jak sto tysięcy katedr zwróconych głową w dół” faktycznie nie przesadził.


Utah, Bryce Canyon National Park. Fot. John Crossley
sobota, 13 listopada 2004
Sto słów, sto obrazów
Jak opisać to, co się aktualnie dzieje na świecie? Można tak, jak robi to 10x10. Co godzinę skanuje newsy ze świata (Reuters, BBC, New York Times), wyłuskuje sto kluczowych słów, dobiera korespondujące z nimi zdjęcia. Z nich tworzy osobliwą mozaikę, pokazującą, czym żyje świat (albo raczej czym żyją media, bo to niekoniecznie to samo). “The result is an often moving, sometimes shocking, occasionally frivolous, but always fitting snapshot of our world” – że zacytuję autorów serwisu.
Interesujące, nie powiem.
poniedziałek, 08 listopada 2004
Wraki w morzu


Divernet - zdjęcie z wyprawy Marka Webstera

Leigh Bishop to fachowiec od nurkowania i fotografowania spoczywających na dnie mórz wraków. Swoje ekspedycje relacjonuje w Deep Image - serwisie o podwodnej fotografii. Opisał tu szczegółowo losy i obecny stan brytyjskiego: HMS Charybdis i Limbourne’a (zatonęły w Kanale Brytyjskim w październiku 1943), niemieckiego Wilhelma Gustloffa (to ten słynny statek z niemieckimi uciekinierami, zatopiony w 1945 roku u polskich wybrzeży przez Rosjan), Titanica i inne wraki. Osobno zebrał zdjęcia ”klasyczne” z różnych ekspedycji.
Sporo zdjęć i relacji z wypraw na wraki publikuje też magazyn Divernet. Do podziwiana jest tu np. opleciona wodorostami „Zenobia” (zatonęła koło Cypru) albo niewielki „Tienstin” z Morza Czerwonego, który dzisiaj wygląda jak wyżej.
czwartek, 04 listopada 2004
Mikrofotografia

Nanokryształy, pierwsze miejsce w 2004 roku – fot. Seth A. Coe-Sullivan z MIT

Od 1975 roku Nikon organizuje konkurs Small World, dotyczący fotografii mikroskopowej. Przez te lata zebrali i nagrodzili sporo fantastycznych zdjęć, do których pozowały różnorakie struktury biologiczne i chemiczne. Można je obejrzeć w internetowej galerii - w tej akurat są zdjęcia z konkursu tegorocznego, starsze można pooglądać tutaj.
Jeśli po obejrzeniu mikrostworów będziecie mieli ochotę na coś, co ma „ludzkie” wymiary, polecam ten magazyn, zawierający m.in. galerie zdjęć z Peru, Tybetu i artystycznych projektów Martina Hilla, tworzącego i fotografującego „rzeźby przyrodnicze”.


A tak pod mikroskopem wygląda powlekana okładka magazynu (5 miejsce w 2001 roku), fot. Russell Kerschmann