Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
sobota, 15 listopada 2008
Metafory wokół nas

Żeglowanie po internecie z Netscape Navigatorem

Używaliśmy kiedyś określeń: autostrada informacyjna, infostrada, superinfostrada. Kiedyś, czyli gdzieś tak w I połowie lat 90-tych ubiegłego wieku, kiedy to internet postrzegany był wciąż jako ciekawa i obiecująca nowinka. Określenia te miały amerykańskie korzenie ("superhighway" i podobne). Nawiązywały do metafory autostrady - po której informacje miały gnać przed siebie z zawrotną prędkością, we wszystkich kierunkach. U nas brzmiało to szczególnie atrakcyjnie - jako że o takich "hajłejach" marzyliśmy całkiem realnie (właściwie to dalej marzymy).
No ale potem, kiedy internet rozpełzł się po świecie, tamta metafora odeszła w cień. Wtedy zeszliśmy ze stałego lądu, i wpłynęliśmy na szerokie wody. Na Ocean. Zaczęliśmy "żeglować", "nawigować" (kto używał przeglądarki Netscape Navigator, zwanej u nas Netszkapą, pamięta pewnie jej logo z kołem sterowym); "surfować" itp. Nawet piraci nam z tych mórz przypłynęli.
Przypomniało mi się to, bo zaglądając bez konkretnego celu tu i tam (może nurkując, skoro to ocean?) natrafiłam na ciekawy blog Metaphor Observatory, czyli miejsce, w którym na bieżąco wyłuskiwane są i opisywane metafory dominujące aktualnie w mediach. Co roku pojawia się tu także zestawienie czołowej dziesiątki metafor, taka "lista przebojów" świata mediów. Autor bloga, John D. Casnig, prowadzi również obszerniejszą stronę na ten sam temat. Jest tu coś np. o metaforze wojny w polityce i ogólnie w sferze publicznej, albo o słowach dominujących w czasie niedawnej kampanii wyborczej w USA (odnoszących się do m.in. wojny, pojedynku bokserskiego, wyścigu).
Strona jest kanadyjska, koncentruje się na mediach angielskojęzycznych, ale myślę, że to w niczym nie przeszkadza. Metafory są uniwersalne, nietrudno w opisie naszego świata polityki (i nie tylko) znaleźć takie same określenia. Szukajcie w gazetach, a znajdziecie.
sobota, 08 listopada 2008
Znalezione w jaskiniach

Malowidło z Lascaux, foto: Hans Hins

Odkrywano je przez przypadek. Kogoś zaintrygowała dziura w ziemi, ciekawskie dziecko wcisnęło się w skalną szczelinę, pies coś wywęszył, nurek zobaczył przejście do podwodnej jaskini. A tam, w czeluściach, ci przypadkowi odkrywcy zobaczyli dziwności: jakieś rozchwiane, kłębiące się, galopujące po ścianach jaskini zwierzęta, konie, jelenie, byki, bizony, kozły, niedźwiedzie...
Tak było z odkryciem Altamiry z malowidłami sprzed 15 tysięcy lat. Badał ją w 1879 roku prawnik (i zarazem pasjonat geologii i historii) Marcelino Sanz de Sautuola. Jego ciekawska, 9-letnia córka Maria przecisnęła się dalej i jako pierwsza ujrzała niezwykłą galerię, stworzoną przez ludzi należących do tzw. kultury magdaleńskiej.
W podobny sposób odkryto najsławniejszą jaskinię - Lascaux. Był wrzesień 1940, czterech chłopców i pies Robot włóczyło się po lesie - szli tropem starej legendy mówiącej o ciągnącym się gdzieś tam tunelu. Pies zaczął grzebać w jakimś dole, ludzka załoga poszła jego tropem (myśląc że to ów tunel), poszerzyli dziurę, weszli i oto znaleźli się w skalnej komnacie, na której ścianach szarżowały byki - streszcza jedną z wersji tej opowieści Save Lascaux. Odkryli (no właściwie - pies odkrył) malowidła liczące sobie 17 tysięcy lat; wyobrażenia zwierząt odmalowane w odcieniach brązu, czerwieni, czerni, żółci; służące - czemu? Praktykom magicznym, religijnym obrzędom - jak głoszą teorie?
Albo takie znalezisko z południa Francji (10 km od Marsylii): grota Cosquer. Wejście do niej znajduje się obecnie 37 metrów poniżej poziomu morza, odkrył je nurek Henri Cosquer, który zapuścił się tam w 1985 roku. Na ścianach groty (w komorach znajdujących się powyżej lustra wody) znaleziono ok 150 malowideł i rytów naskalnych. Prócz wizerunków zwierząt jest tu sporo (naliczono się 55) zarysów ludzkich dłoni - w tym wiele niekompletnych, z brakującymi palcami (przykłady można zobaczyć w tekście Andrzeja M. Kobosa). Podobnych odbitek i zarysów dłoni znaleziono jeszcze więcej we francuskiej jaskini Gargas (to cenna uwaga z komentarza poniżej, od Antiquitates). I też dłoni bez kompletu palców - na tym rysunku widać, jak bardzo niekompletnych (prób wyjaśnienia tego osobliwego zjawiska jest wiele: choroba; rytualne okaleczenie; a nawet - podwinięcie palca).

Ile jeszcze takich galerii prehistorycznej sztuki tkwi pod ziemią i czeka na odkrycie? Ile malowideł bezimiennych twórców, po których jedyny ślad to odcisk dłoni przyłożonej tysiące lat temu do skały?
Pewnie dużo. Warto chodzić z psem do lasu.