Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
poniedziałek, 14 grudnia 2009
Kościoły w skale wykute

Kościół św. Jerzego (Bet Giorgis). (fot. Franck Zecchin)

Zazwyczaj powstawały tak: kamień na kamieniu, cegła na cegle. Ale były wyjątki. Bo zamiast mozolnie wznosić ściany, wykuwano budowle w skale - wgryzając się w nią (czasem wykorzystując naturalne wydrążenie - np. jaskinię), albo obciosując jednolitą bryłę tak, by wyłoniła się z niej cała budowla.
Tak właśnie powstawały niezwykłe XII-wieczne kościoły w etiopskiej Lalibeli (zawdzięczającej swą nazwę władcy o tym imieniu). Jest ich dwanaście, legenda głosi, że przy ich wznoszeniu pomagali aniołowie. Jedna z tych świątyń to widniejący powyżej kościół św. Jerzego, monolit wyciosany w skale, o podstawie na głębokości piętnastu metrów, na planie krzyża.
Rzeczywiście, są niezwykłe. Warto pooglądać galerię w serwisie Sacred Destinations. Na zdjęciach: czerwonawe ściany skalnych kościołów, malowidła, płaskorzeźby, greckie krzyże. I - równie niezwykłe twarze kapłanów, jakby z innej niż nasza epoki.
I inna podobna galeria: podróżnika Galena R. Frysingera, który przemierzył Etiopię i w Lalibeli sfotografował m.in. właśnie skalne świątynie. 
Blisko jest Boże Narodzenie, więc jeszcze nagranie z YouTube: etiopska pieśń o narodzinach Zbawiciela.

niedziela, 13 grudnia 2009
Malowanie światłem

Praca grupy Lichtfaktor

Używają aparatów fotograficznych ustawionych na statywie, z długim czasem naświetlania. Zamiast farb wykorzystują wszystkie źródła światła - latarki, migające kolorowe diody, zapalniczki itp. Nimi kreślą w powietrzu wzory, napisy. Oczywiście nocą. Na tym polega zjawisko light painting - malowanie światłem. Co prawda nie zostaje po tych malowidłach ślad na murze, nie zachowuje się obraz nakreślony w powietrzu - są za to zdjęcia i filmy dokumentujące te malarskie seanse.
Przykłady? Wiele ich na stronie niemieckiej grupy Lichtfaktor. Kolorowe napisy, obrysowane sylwetki, figury, zawijasy - pomalowane na ulicy, na tle bydynków, w tunelach.
I coś rodzimego - Warsaw Light Crew, stołeczna grupa malująca warszawskie powietrze.
W sumie to lepsze niż graficiarskie bazgroły i kibolskie napisy pozostawione na swieżo odnowionych, zabytkowych lub nowych ścianach.