Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
sobota, 19 kwietnia 2008
Świat według fotoszopa

Fotoszopowy motyl kreskowy, dzieło Ninha (z galerii Barcodes pictures)

Co nie jest możliwe w przyrodzie, z pewnością da się wykombinować w Photoshopie. Wystarczy trochę wyobraźni. A jak się nie ma własnych pomysłow, to można skorzystać z podpowiedzi (lub zachęty) Freaking News (albo Worth 1000).
Ostatnio fotoszopowym przeróbkom zostały tu poddane dzieła Leonarda da Vinci. Efekt to np. da Bush (autoportret sędziwego Leonarda, tutaj z twarzą George'a Busha); Dama z czymś (bo łasiczka to już raczej nie jest); lub okładka Playboya z 1515 roku (proszę zwrócić uwagę także na tytuły tekstów).
W innym tutejszym konkursie trzeba było wmontować wizerunki znanych postaci na banknoty, oto co z tego wyszło: Money Celebrities.
Czasem twórcy fotoszopowych iluzji (tych komercyjnych, wykorzystywanych w reklamie) przedobrzą albo coś sknocą. I wtedy wychodzą potworki, skrzętnie gromadzone i obśmiewane przez Photoshop Disasters.

I taki dodatek na koniec, bez związku z fotoszopowym światem:
"Niemal 40% mieszkańców Europy wcale nie korzysta z Internetu. Odsetek ten sięga od 69% w Rumunii, 65% w Bułgarii i 62% w Grecji do 13% w Danii i Holandii.". To z nowego unijnego raportu.
piątek, 11 kwietnia 2008
Pisane w roku 1863

Fot. Karol Beyer, Biwak żołnierzy rosyjskich na placu Saskim w Warszawie (zbiory Biblioteki Narodowej)

Biblioteka Narodowa pogrzebała w swoich przepastnych zbiorach i wyciągnęła na światło dzienne archiwalia z czasów Powstania Styczniowego. Powstała z tego internetowa wystawa, na którą trafiły pocztówki, fotografie, wychodzące w podziemiu gazety, ulotki i grafiki z tamtego okresu. W fotograficznej części zdjęć z pól bitewnych oczywiście nie ma (technika nie pozwalała wówczas na takie fanaberie), ale są za to portrety ludzi w typowych dla epoki pozach i fotografie pośmiertne zabitych (ofiar demonstracji w 1861).
„Dziennik Narodowy”, „Kosynier”, „Partyzant”, „Prawda”, „Strażnica”, „Sternik”, „Ruch”, „Pobudka” i „Głos Kapłana Polskiego” - to tytuły tajnej prasy. Jak wtedy pisały? Mała próbka:
Prawda z dnia 12 maja 1863 rozprawia się z „szeregiem dobrodziejstw carskich dla Polski” opisanych w petersburskim piśmie po to, by przekonać „większą część dzienników europejskich” o dokonaniach cara. Tłumaczy więc Europie, jak należy rozumieć np. dobrodziejstwo pt. „świeżo utworzona sieć kolei żelaznych”. „Koleje te stanęły za nasze pieniądze i my sami pobudowalibyśmy je w innych kierunkach, jak by nam było dogodniej. Car sobie za nasze pieniądze wybudował drogi strategiczne. Baszkirów i Kałmuków prędzej sprowadzi nad Niemen i Wisłę kolejami kiedy mu buntownicy bohaterskich kozaków wybiją”.
Inna gazeta - „Dziennik Narodowy” z 30 sierpnia 1863 r. - przypomina, jak to podczas Powstania Listopadowego w 1830 roku w Europie „skrzypnęły pióra publicystów, zahuczały mityngi, zadeklamowały trybuny, poruszyły się żółwie dyplomatyczne - i cała ta grzmiąca kaskada spłynęła do jednego zbiorowiska nazwanego sympatyą, a błyszczącego dopóty, dopóki nie ogłoszono w Paryżu, że porządek panuje w Warszawie”. I odnosząc to do powstania właśnie trwającego konstatuje: „Znów jęczą prassy drukarskie, (...) znów mgliste noty piszą dyplomaci; znów olbrzymie mityngi, z których mamy olbrzymie zero”.

środa, 02 kwietnia 2008
Tablice rejestracyjne



Trzy kolory: czerwony :-)  (License Plates of the World)

O argentyńskich tablicach rejestracyjnych kiedyś już tu było. No to teraz coś obszerniejszego i obejmującego cały niemal świat: License Plates of the World Michaela Kustermanna. Kolekcja obszerna, z podziałem na państwa, stany, prowincje (rzut oka na Nepal oraz Myanmar - Birmę). Uwzględniająca ponadto rejestracje pojazdów wojsk, sił specjalnych i instytucji, które z różnego powodu znalazły się na tych terytoriach - np. wojsk ONZ-owskich, sił SFOR.
Można przeglądać je również według innego klucza - np. kolorystyki (trzeba tylko wyszukać w indeksie „yellow license plates” lub wybrać inny kolor).
Inna strona, brytyjska National Numbers, wystawia numery rejestracyjne na sprzedaż („We sell the rights to use a given registration number, not the plates themselves /although we can supply these/”). Zamiast jednak kupować, można za darmo pooglądać sobie takie numery. Na przykład te z kategorii funny: czyli takie, które poprzez specyficzny układ liter i liczb dają w efekcie hasło lub zdanie (przykładowo HE52 FAT można oczytać jako „he's too fat”).

Tagi: ciekawe
18:35, dogin
Link Komentarze (2) »