Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
poniedziałek, 31 maja 2004
Stacja blog
Oto wynalazek nowojorskich blogerów: New York City Blogger Map . Czyli projekt zlokalizowania autorów na mapie miasta, a dokładnie na mapce linii metra. Lista blogerów wyskakuje po wskazaniu stacji. Jesteśmy np. na Bronksie i klikamy w przystanek Gun Hill Road – wyskakują trzy blogi. Albo wybieramy Manhattan, 116 Street - Columbia University: a tam do wyboru 53 dzienniki. W sumie jest ich (jak dotąd) 3548. Najwięcej na Manhattanie (aż 1742), na Brooklynie też całkiem sporo (1071). Można się zabawiać w poszukiwanie najbardziej zablogowionych (ublogowionych?) ulic albo porównać, czy mieszkańcy Bronksu i Queens mają podobne spojrzenie na świat. To też sposób na alternatywne zwiedzanie Nowego Jorku: wybrać jedną linię i „jechać” od przystanku do przystanku, od bloga do bloga.
środa, 26 maja 2004
1066: Hastings
W październiku 1066 roku Wilhelm Zdobywca, książę Normandii, pobił angielską armię pod Hastings, uśmiercił władającego krajem Harolda, pomaszerował do Londynu i w Boże Narodzenie owego roku włożył na swoją głowę angielską koronę. O co poszło i jak się to wszystko rozegrało, opowiada na siedemdziesięciu metrach słynna Tkanina z Bayeux, którą tutaj można sobie obejrzeć w całości, ze szczegółami, z komentarzami i tłumaczeniem łacińskich tekstów (“Edward Rex: Ubi: Harold Dux et sui milites equitant ad Bosham...” etc.). Szczegóły przez lupę postudiować warto, bo autorzy tej historycznej wyszywanki rzeczywiście detalami nie gardzili i wszystko pokazali jak należy (ze zgładzeniem Harolda włącznie). Serwis, który to dzieło zamieścił – Norman Conquest – też opisuje podbój normański z detalami, z rozbiciem na dni nawet i z panoramicznymi zdjęciami miejsc, w których rozegrała się bitwa. Dołączyli nawet Sounds – dźwięki. Nie jest to szczęk bitewny zarejestrowany podczas starcia, ale recytacje utworów w dawnych językach: anglosaksońskim, normańsko-francuskim i ich współczesnych brzmieniach.
A teraz – inna wersja tkaniny z Bayeux, Historic tale construction cit (uwaga, potrzebny jest Flash 6) . Można powiedzieć: rozrywkowa. Każdy może sam ułożyć historię albo pojedynczy obrazek z „klocków” – postaci skopiowanych z oryginału. Do wyboru mamy żołnierzy, dworaków i inne „niewalczące” postacie, bestie, elementy architektury, łodzie, drzewa. Co z tego powstanie - czy scenka rodzajowa, czy średniowieczny komiks – to już zależy wyłącznie od fantazji autora. Gotowe dzieło można zapisać i umieścić w galerii. Obok mojego.
sobota, 22 maja 2004
Świecie nasz
Używa się czasami takiego pojęcia: Kraje Trzeciego Świata. Skoro jest Trzeci, to musi być również Pierwszy oraz Drugi. Taki model trójpodziału zapoczątkował podobno francuski demograf Alfred Sauvy w 1952 roku (powołał się w pewnym artykule na analogię z Trzecim Stanem w dawnej Francji). Zresztą mniejsza z tym kto i kiedy, ważniejsze jak. A więc Pierwszy świat to były kraje zachodnie z USA na czele; Drugi – ZSRR i demoludy (w tym Polska); i wreszcie Trzeci – kraje rozwijające się – z Afryki, Azji i Ameryki Pd. W 1974 roku dorzucono do tego „Czwarty Świat”, który mieli tworzyć rdzenni mieszkańcy ziem zajętych przez różne kraje – a więc np. amerykańscy Indianie.
O tym można sobie między innymi poczytać w The Nations Online Project - internetowym „portalu narodów” z całego świata. To spory składzik informacji o każdym kraju i największych miastach, zbiór rozmaitych zestawień i ciekawostek (na przykład historycznych nazw, pod jakimi figurowało dawniej dane państwo albo region – np. Judea i Galilea).
Ten narodowy portal naprowadził mnie także na trop innej strony z mapami świata , prowadzonej przez bibliotekę uniwersytetu w Teksasie. Można sobie tu pogrzebać w mapach współczesnych (i „gorących” nawet, bo odnoszących się do punktów zapalnych – np. Iraku lub Izraela) albo historycznych, pochodzących ze starych atlasów, ksiąg geograficznych i podróżniczych opisów świata. Ja sobie wygrzebałam stąd mapę pokazującą „rozmieszczenie ras w Austro-Węgrzech” z 1911 roku (chodziło o narody zamieszkujące teren c.k. monarchii) oraz zestaw tajnych wojskowych map sporządzonych na użytek inwazji w Normandii w 1944 r.
piątek, 21 maja 2004
Lekcja chińskiego
Skończył sinologię na Uniwersytecie Warszawskim, zaczął studia doktoranckie, po pół roku „złapała” go jakaś firma i wysłała do Chin jako swojego przedstawiciela. Od tej pory mieszka w Kaipingu – miasteczku na południu tego wielkiego kraju. Tak, prosto i skromnie, pisze o sobie Jarosław Zawadzki . Jakby mimochodem wspomina też o swoich przekładach. To właśnie on przetłumaczył na polski i opublikował w internecie Wielką Księgę Tao . Podobnie zrobił ze Sztuką wojny autorstwa Sun Wu. Wziął się też za wiersze – czego efektem kolejna strona, Poezja chińska epoki Tang . Nie wydał ich drukiem, bo – jak pisze – nie znalazł wydawcy. Wypadałoby współczuć, ale z drugiej strony gdyby wydawca się znalazł, nie moglibyśmy pewnie poczytać sobie w internecie tych urokliwych chińskich rymów: „Rozmyślania o przyjacielu”, „Nocując u mistrza w górskiej chacie”, „Wchodząc na szczyt Świątyni Serdeczności”, „Wegetariańska uczta dla uczonych podczas deszczu”. Albo wiersza „Picie do księżyca” pana Li Bo:

„Wśród kwiatów siedzę z wina dzbanem w dłoni.
Nikt się nie dosiadł, no to sam się poję.
Unoszę kielich, Księżyc zapraszając,
A razem z Cieniem jesteśmy we troje”
środa, 19 maja 2004
Jeleniotygrysosłoń
„Jeden obraz jest wart tysiąc słów” – to powiedzenie dało początek serwisowi Worth 1000 . Obrazów tu pełno, ale nie takich zwykłych, pokazujących, jak coś wygląda. Fotografia jest punktem wyjścia, należy ją – używając paskudnego słowa – „sfotoszopować”, czyli przerobić przy pomocy programu Photoshop. Codziennie pojawia się nowy „konkurs na przeróbkę”. Niedawny nosił tytuł Fishing . Materiałem wyjściowym było zdjęcie dwóch panów w łódce, łowiących ryby. Po machnięciu myszą tu i ówdzie panowie zamienili się w rozbitków odpływających od tonącego Titanica; na innym zdjęciu zniknęli ustępując miejsca rybie; trafili do szklanego czajnika postawionego na gazie; łowili na lodzie w przerębli, w autku pływającym po wodzie, wśród piasków pustyni itd. I jeszcze jeden przykład: konkurs pt Chimaera 5 . Zadanie brzmiało: utwórz nową istotę z trzech – czterech zwierząt; musi wyglądać naturalnie i wiarygodnie. Powstał m.in. ptak-ryba z rogiem; pancernik z głową nosorożca; „jeleniotygrysosłoń”, „psokaczkojeleń” i inne takie dziwadła.
piątek, 14 maja 2004
Republika mnichów
Świat się zmienia, ale na Świętej Górze Atos życie biegnie wciąż tym samym rytmem i wedle ustalonych wieki temu zasad. Mnisi modlą się, malują ikony, pracują, medytują w celach lub w pieczarach. Dziś żyje ich tu ok. półtora tysiąca – jest to największe skupisko zakonne świata chrześcijańskiego. Klasztorów jest w sumie dwadzieścia (pierwszy powstał w 963 roku). Od tysiąca lat nie mają tu wstępu kobiety, statki z paniami na pokładzie nie mogą też podpływać blisko wybrzeży półwyspu. Zabronione jest nawet hodowanie zwierząt płci żeńskiej. Swego czasu władze Unii Europejskiej (oraz eurofeministki) uznały te zakazy za przejaw dyskryminacji i domagały się zmian, ale nic nie wskórały, bo „republika mnichów” rządzi się własnymi prawami. I ma za sobę tradycję, a z tradycją wojować bardzo trudno...
środa, 12 maja 2004
Mur znad chmur
Od lat mówiło się, że Chiński Mur to jedyne dzieło ludzkich rąk widziane z Kosmosu. No i faktycznie, satelita Proba należący do Europejskiej Agencji Kosmicznej sfotografował Ziemię oraz jej wężykowaty ozdobnik – wyraźnie zaznaczony fragment Muru. Miliard obywateli Kraju Środka odetchnęło z ulgą: w październiku ub. roku pierwszy chiński astronauta, Yang Liwei, przyznał niebacznie, że Ziemię z góry owszem podziwiał, ale Wielkiego Muru za Chiny dostrzec nie mógł...

wtorek, 11 maja 2004
Blog retro
Dziś jest 11 maja 1964 roku. Właśnie wyszła nowa płytka Beatlesów. Na stronie A Paul wyznaje, że za pieniądze nie można kupić miłości („Can’t Buy Me Love”), na stronie B John prosi dziewczynę, by nie robiła czegoś, co sprawia, że staje się zazdrosny („You Can’t Do That”). Wszystko to skrzętnie odnotowuje zakochana w Beatlesach Lisa, 15-latka z Nowego Jorku, autorka bloga z lat 60-tych, My Beatles Blog Tak naprawdę w latach 60-tych o blogach się jeszcze nie śniło, o wszechobecnym internecie też nie, a strona jest stylizowanym na zabytek, współczesnym „blogiem retro”, relacjonującym wydarzenia z przeszłości.
Tagi: ciekawe
13:56, dogin
Link Dodaj komentarz »
piątek, 07 maja 2004
Pod ostrzałem
Ricardo Ortega, korespondent hiszpańskiej stacji telewizyjnej Antena 3 - zastrzelony 7 marca w Port-au-Prince. Duraid Isa Mohammed, CNN - zabity 27 stycznia koło Bagdadu. Manik Saha, dziennikarz pracujący dla dziennika New Age i bengalskiego serwisu BBC – zabity w zamachu bombowym w Bangladeszu. To tylko parę nazwisk z listy dziennikarzy zabitych od początku tego roku, prowadzonej przez Committee to Protect Journalists Dzisiaj dopisano do niej dwa nazwiska z Polski: Waldemara Milewicza i Mounira Bouamrane. Zginęli w Iraku – kraju, który według opublikowanego zaledwie parę dni temu raportu uznany został za najniebezpieczniejsze obecnie miejsce dla ludzi tej profesji. CPJ rejestruje wszystkie takie przypadki morderstw i zaginięcia dziennikarzy na świecie, niedawno wydał raport o zabitych w latach 1994-2003. Jest tam aż 347 nazwisk. 55 z nich zginęło podczas ostrzału na froncie, aż 264 zamordowano za to, co pisali.
środa, 05 maja 2004
Spodnie zrzuć
Uwaga uwaga, już pojutrze (czyli 7 maja) No Pants Day - Dzień Bez Spodni. W ten dzień mile widziane są krótkie spodenki, bokserki i inne zastępcze odzienie dolne, barwy dowolnej, w ciapki, kwiaty lub bez żadnych ozdóbek, do marynarki, podkoszulka lub jakiegokolwiek innego przyodziewka. Entuzjaści tej wiosennej inicjatywy mogą ściągnąć ze strony „Materiały propagandowe” (np. banerki na internetowe strony, ze znaczkiem akcji: przekreślonymi spodniami) i pooglądać zdjęcia z ubiegłych lat.
 
1 , 2