Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
czwartek, 15 maja 2008
Czym jeździ policja na świecie?


Gdzieś w Kalifornii

Różne marki, różne kolory, tylko napisy na nich podobne: Police, Policja, Polizia, Polizei. Oto czym jeżdżą i czym ścigają się z kierowcami policjanci na świecie.
Te które działają „od wybrzeża do wybrzeża” Kanady zebrał Gerard Donnelly w Police Canada. Mnóstwo tu zwykłych patrolowych aut, ale także np. specjalnie oznakowanych pojazdów patrolujących uniwersyteckie kampusy (wyróżniają się tym, że mają także na masce wymalowaną nazwę uczelni).
Z Kanady skokiem kangura przemieszczamy się do Australian Police Vehicles Website Jima Bartoka. Tutaj australijskie auta można oglądać według stanów, klikając w godła stanowej policji (z kangurami, strusiami, orłami i innymi miłymi sercu policjanta zwierzakami). Pojazdy są współczesne i historyczne (historyczny jest na przykład motocykl Triumph z 1966 z Nowej Południowej Walii, a współczesne: wymalowane w szachownicę auto patrolujące autostrady w Australii Zachodniej.
I oczywiście amerykańska policja, obfotografowana też według stanów w National Police Car Archives i zwłaszcza w ogromnym, zbiorowo tworzonym serwisie Copcar. Stąd można sobie zrobić wycieczkę historyczną, do albumu Grega Reynoldsa ze zdjęciami dawnych wozów policji w Chicago, na przykład takiego oto pojazdu z początku 20 wieku, o mocy dwóch koni żywych (ta kawaleryjska tradycja zresztą całkiem nie zaginęła) lub jednego z pierwszych samobieżnych wozów patrolowych z 1909 roku.
Dominują w tych albumach wielkie stateczne krążowniki, które trudno podejrzewać o rajdowe możliwości. Co innego modele zebrane w Top 10 police cars. Te potrafią jeździć szybko, jak policyjna wyścigówka Lamborghini Gallardo, którą na filmiku z YouTube można pooglądać w akcji, z zewnątrz i od środka (i z którą nie warto się ścigać).
Na koniec: efekty dźwiękowe z Old Federal Electronic Sirens. Odzywają się tu policyjne syreny (jedna wyje tak, a druga tak - z ulicznym pogłosem jak z filmów z Kojakiem).

sobota, 10 maja 2008
Obcy są wśród nas

Kot - obcy na Galapagos, fot. Heidi Snell Hawaiian Ecosystems at Risk project

Nazywa się je Invasive Alien Species - po naszemu "inwazyjne gatunki obce". Nie chodzi o kosmitów, lecz o rośliny i zwierzęta, które wprowadzają się na tereny, na których dotąd nie występowały i które stanowią zagrożenie dla gatunków tam żyjących.
Ich listę zawiera PAN-owski serwis Gatunki obce w Polsce. Opisuje takiego intruza (a dokładniej część intruzów z tej listy), sugeruje czy należy go zwalczać i jak kontrolować liczebność.
Lista jest długa i usiana orzeźwiającymi nazwami. Cudokaczka na przykład - jest obca, ale zwalczać jej nie ma potrzeby. Podobnie Szczeżuja chińska znad Amuru, która upodobała sobie podgrzewane wody koło elektrowni. Co innego niecierpek przylądkowy, przybysz z Ameryki Północnej, który pojawił się przy Zalewie Szczecińskim. Ten stanowi zagrożenie, trzeba go więc zwalczać ogniem i mieczem (wycinać i palić).
Co ciekawe, obcy i kwalifikujący się do zwalczania jest także bez pospolity. I bardzo zadomowiony: z Europy południowo -wschodniej przywędrował do nas w XVI wieku, rozpełzł się po całym obszarze Polski. Interesujący jest opis okoliczności tego rozpełznięcia: "Zbiegły z upraw/ogrodów/hodowli". Znaczy, z ogródka zwiał, bez bezczelny (i dobrze, bo ładny i pachnie na wiosnę).
W przypadku ryby - babki łysej (zwanej też gołogłową) "należy rozważyć kontrolę gatunku" (niestety brakuje opisu wymienionej po sąsiedzku babki szczupłej oraz byczej, więc nie wiem, czy je też należy poddać kontroli).
Są na liście i takie potwory jak "Heracleum sosnowskyi", czyli barszcz Sosnowskiego - wysoka (do 3 metrów!), baldachimowata roślina której lepiej nie tykać (wydziela mocno parzącą substancję). Więcej informacji i zdjęcia barszczu można znaleźć tutaj - w serwisie Nobanis, katalogującym "obcych" w Europie północnej.
I żeby się tak europejsko nie zaślepiać, to jeszcze link do podobnego serwisu o obcych na Hawajach i Pacyfiku. Tu się na przykład walczy z kotami (bo zjadają miejscowe iguany) lub kozami.
Wymieniając gatunki wprowadzone na wyspy mimochodem tu wzmiankują: "plus human beings". Racja: gatunek ludzki jest mocno inwazyjny.
Tagi: przyroda
17:48, dogin
Link Komentarze (1) »
czwartek, 01 maja 2008
Świątynie handlu

Golden Resources Mall w Pekinie

Oto lista największych na świecie malli (wielkie centra handlowe). W czołówce jest np. chiński mall w Dongguan - cała jego powierzchnia to 892 000 m. kw.; sklepów jest tu 1500. Inny chiński moloch zwie się Golden Resources Mall, wyrósł parę lat temu w Pekinie.
Zestawienie jest częścią Shopping Mall and Shopping Center Studies, poświęconej historii i badaniom tego zjawiska (głównie w USA). Historię szkicują tu od 1916 roku, od projektu handlowego centrum z 28 sklepami, biurami, parkingami w Chicago. Podsuwają także link do Evolution of the Shopping Center pokazującej, jak się tworzyły i przekształcały centra handlowe w miastach - od rynków i placów do kompleksów handlowych.
To tak na okoliczność, że "świątynie handlu" - czyli hipermarkety, galerie handlowe itp. zakupowe molochy - w dwa majowe święta zostały ustawowo zamknięte. A lud kupujący ma okazję, aby przypomnieć sobie, jak świętować bezzakupowo, najwyżej wystawy oglądać podczas spaceru, albo jak za dawnych lat za miasto wyjechać.