Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
czwartek, 24 czerwca 2004
Sztuka uwodzenia (klienta)
„Śpiesz się! Kup Tę Wielką Wartość Dzisiaj! Nie omiń tej cudownej okazji! Idź prędko do swego sklepu. Możesz tam dostać mydło Ivory dużej wielkości za ledwie 5c, kiedy kupisz drugi duży kawałek po normalnej cenie. Pamiętaj – Ivory jest tym mydłem, które tylu lekarzy poleca na delikatną skórkę małych dzieci i na cerę pięknych kobiet. A jednak to świetne mydło jest tak tanie, że można go używać w domu do wszystkiego. Spróbuj mydło Ivory do mycia naczynia. Z Ivory ręce nie zrobią ci się szorstkie i czerwone jak z tylu ostrych mydeł. Ale śpiesz do sklepu, ta cudowna okazja nie potrwa długo!”.
Ten pean na cześć kostki mydła pochodzi z 1940 roku, z polskojęzycznej gazety wychodzącej w USA. Jest częścią Ivory Project - wielkiej kolekcji reklam owego kosmetyku, pochodzących z lat 1838 – 1998 i udostępnionych do oglądania w internecie. Ciekawe to jest, choćby do porównania, jakiego języka używała reklama niegdyś a jakiego używa dziś. Pomijając ozdobniki i różne takie kwiecistości z epoki, obietnice (użyj czegoś tam, a staniesz się piękna, młoda i bogata) pozostają moim zdaniem takie same.
I jeszcze jeden zbiór, wielotematyczny: Ad*Access , w którym zaszczytu wysławiania pod niebiosa dostępują radia, telewizory, kosmetyki, środki transportu i inne rzeczy codziennego użytku.
poniedziałek, 21 czerwca 2004
Jutro, które było
- Jeszcze niedawno mieliśmy przyszłość. To znaczy dzisiaj też mamy, świat nie zmierza do jakiejś kosmicznej katastrofy. Myślę o tym, że mieliśmy przyszłość, którą mogliśmy sobie jasno wyobrazić. Przyszłość to nie było „jutro”, „następny tydzień”, rok, wiek. To było miejsce posiadające formę, strukturę, styl – pisze David H. Szondy w Tales of Future Past . Ta dawna przyszłość dawała się opisać poprzez futurystyczną architekturę, całkowicie inne sposoby komunikacji, jedzenia, ubierania. To miał być inny świat – technokratyczny, polegający na mocy komputerów i energii atomowej, z kosmicznymi podróżami – nowa Jerozolima, która miała uwolnić świat od popełnionego w Raju grzechu pierworodnego. Tak się snuły te wizje, aż nastał osławiony rok 2000 i czar prysł, przyszłość utraciła „materialny” kształt.
Tales of Future Past to przypomnienie owych 20-wiecznych wyobrażeń przyszłości (które Szondy nazywa „plastikowym Camelotem”): futurystycznych miast z budowlami o śmiałych kształtach, samochodów-helikopterów, buńczucznych planów podboju Kosmosu. Ilustrują to obrazki ze starych czasopism, książek, filmów i innych dokumentów.
Szondy ma rację: nie ma dzisiaj równie spójnych i malowniczych wizji przyszłości. Pewnie dlatego, że nie jesteśmy już tacy naiwni i wiemy, że technika nas nie wyzwoli (a może nawet przeczuwamy, że nas raczej zniewoli?).
piątek, 18 czerwca 2004
Suahili w wolnej chwili
W ramach płodozmianu kulturowego proponuję muzykę z Ugandy , z dużym działem nagrań . Włączcie głośniki i posłuchajcie hip-hopu w języku suahili, ugandyjskiego gospel, afro-jazzu, R’n’b, popu, reggae. Albo oryginalnych mieszanek, na przykład gospel/hip hop. Ciekawe o czym śpiewają, „natałala nateszia” z jednego takiego utworu nic mi nie mówi, ale tak sobie myślę, że gdyby w Ugandzie puścić polski hip-hop, to zrozumieliby tyle samo co ja z suahili. Czyli nic.
I na deser jeszcze coś pokrewnego: African HipHop , czyli kto i co śpiewa hiphopowo w całej Afryce, od Maroka do RPA.
czwartek, 17 czerwca 2004
Wali się!
Serwis dla tych, którzy lubią widoki wysadzanych w powietrze budowli: Implosionworld . Walą się tu w tumanach kurzu stadiony sportowe, kominy, hotele, biurowce, hale fabryczne, mosty i inne konstrukcje. Są to wyłącznie „cywilne” demolki, celowe wyburzanie budynków nieużytecznych, przestarzałych itp. Ze szczegółami opisane są najbarwniejsze „wybuchowe” projekty ze świata (Blasts from the past) i światowe rekordy (World records); są nawet zapisy internetowych transmisji z wyburzeń (np. w maju walił się online Grand Medical Center w mieście Columbus).
Jeśli ktoś woli natomiast naturalne katastrofy i klęski żywiołowe, znajdzie je w Earth Observatory , czyli należącym do NASA obserwatorium Ziemi. Upchano w tym serwisie tony informacji, szczególne wrażenie robią zdjęcia satelitarne rożnych katastrof – pożarów, powodzi, burz, wybuchów wulkanów i innych ziemskich przypadłości (opisanych w Natural Hazards ).
poniedziałek, 14 czerwca 2004
Makarony Stefana
Jeśli ktoś sądzi, że makarony dzielą się tylko na grube i cienkie, powinien koniecznie odwiedzić The Pasta–log project , czyli blog niejakiego Stefano z Rzymu. Zamiast wynurzeń o życiu Stefano publikuje zdjęcia talerzy z makaronami – od ich ilości (blog istnieje od stycznia 2003 roku) i różnorodności można dostać oczopląsu. Na talerzach kłębią się makarony czerwone, zielone, żółte, proste, zawijane, rurkowate, w pomidorach, obsypane żółtym serem i masą innych dodatków (wszystko to zawiera Archiwum bloga). Nie wiem, czy to wszystko zjadł, niewykluczone, w końcu skoro jest Włochem...
Myślę że Stefano bez problemu dogadałby się z autorami amerykańskiego bloga o serze, The Cheese Diaries . Tam były zdjęcia, tutaj dominują teksty – różne serowe aktualności, ciekawostki, „ser w kulturze” i podobne. Znalazłby też pewnie wspólny język z Clotilde z Paryża, prowadzącą Chocolate & Zucchini - blog o słodkościach i nie tylko, z masą opisów tego, co Klotylda przyrządziła na kolację z przyjaciółmi (ostatnio: ciasteczka kukurydziane) albo jakie przepisy dostała od znajomych (wszystko to można pooglądać w galerii ze zdjęciami jej wypieków).


„Fettuccine, pomodoro” – zdjęcie made by Stefano.
niedziela, 06 czerwca 2004
Twarze miasta
Dzisiaj w menu dwa wykopaliska internetowe. Pierwsze to ECAI Iraq - serwis o Iraku i dawnej Mezopotamii: o historii, odkryciach archeologicznych, projektach zachowania dziedzictwa kulturowego itp. Sporo do poczytania i pooglądania: w tej drugiej części są dynamiczne mapy, kolekcje dzieł sztuki, opisy „miast z przeszłością” (Babilon, Bagdad i inne).
I druga ciekawostka: Historic Cities - izraelska strona, gromadząca historyczne dokumenty (stare mapy, zapiski, książki itp) o miastach z różnych krajów. Można tutaj pooglądać dawne widoki miast francuskich, hiszpańskich, rosyjskich, izraelskich (a szczególnie Jerozolimy ) i wielu innych. Polskie też są: Kraków, Gdańsk, Poznań, Wrocław i Nysa. Ciekawe dlaczego zabrakło w tym zestawieniu całkiem sporego miasta o nazwie Warszawa (może wydało się ono za mało „historyczne”?).

środa, 02 czerwca 2004
Szumią muszle na raf szczycie
Pojemniki na wodę, chrzcielnice, haczyki na ryby, tarki do owoców, instrumenty muzyczne – oto jakie zastosowanie znajdowały muszle morskie. Niektóre (jak porcelanka „złota kauri”) były atrybutem wodzów i kapłanów; inne służyły za środki płatnicze. Przypisywano im magiczne właściwości: miały chronić przed pożarem, pomagać w odnajdywaniu drogi na morzu, strzec przed urokami – wylicza Serwis dla kolekcjonerów muszli Krzysztofa Kuźniara. Niektóre okazy są niebezpieczne dla ludzi: te, w których zamieszkują jadowite ślimaki z rodziny stożków, mogące uśmiercić człowieka (opisany tu sposób polowania tych mięsożerców nadaje się na scenariusz podwodnego horroru: siedzi taki ślimak w ukryciu, a kiedy zobaczy ofiarę, uśmierca ją przy pomocy „przekształconej w miniharpun tarki, w której znajduje się długi, sztyletowaty ząb”. Już ja wolę nasze lądowe łagodne winniczki).
Trudno przejść obojętnie wobec kosmicznych kształtów niektórych muszli, np. spiralnej tchatcheria mirabilis albo cudacznej homalocantha zamboi . Oraz wobec cen, jakie osiągają niektóre okazy: dochodzących nawet do 10 000 dolarów.
Tagi: przyroda
20:07, dogin
Link Komentarze (2) »