Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
piątek, 30 czerwca 2006
Przemijanie w kadrze

Diego Goldberg, jego żona i dwaj synowie, rok 1980

Diego Goldberg mieszka w Buenos Aires, w Argentynie. Od wielu lat w dniu 17 czerwca wyciąga aparat i fotografuje. Zaczął w 1976 roku, sfotografował siebie i żonę Susy. Potem kolejno dochodziły portrety ich dzieci, trójki synów.
Powstała ciekawa galeria, The arrow of time. Rok po roku, tylko ich twarze: widać jak zmieniają się rysy, jak dziecięce buzie dorośleją, jak twarze ich rodziców wiotczeją i obrastają w zmarszczki. Czasu nie można sfotografować. Ale można uchwycić skutki jego działania. I to właśnie tu świetnie widać.
Można też przyłapać czas skokowo, jak Peter Feldstein. W 1984 roku ogłosił, że zrobi darmowe portrety wszystkich mieszkańców Oxfordu w stanie Iowa. Zrobił 670 zdjęć. Dwadzieścia jeden lat później wrócił w to samo miejsce i ogłosił, że ponownie ich sportretuje. Zestawił potem te fotografie, stare i nowe. W The Oxford Project pokazuje parę, z historiami uwiecznionych na nich ludzi.
"Uwiecznionych". Ciekawe słowo.
niedziela, 25 czerwca 2006
Drewniane świece z Gubbio

Stawianie świec (La Festa dei Ceri)

Włosi lubią świętować. I mają po temu wiele okazji: nie chodzi mi np. o festiwal w Wenecji, ale o lokalne tradycje, o miejski folklor ze średniowiecznym (albo jeszcze starszym) rodowodem.
Jak to na przykład: La Festa dei Ceri, majowe Święto Świec w umbryjskim mieście Gubbio, które urządza się tam nieprzerwanie od XIII wieku.
Świece nie są prawdziwe: to trzy ogromne drewniane słupy, niesione przez przypisane do nich, ubrane w jednakowe stroje drużyny. Każda taka drewniana świeca poświęcona jest innemu świętemu: jedna Antoniemu (ludzie z tej drużyny są ubrani na czarno), druga Jerzemu (niebiescy) i wreszcie trzecia patronowi miasta, Św. Ubaldowi (żółci). Drużyny ze swoimi świecami zwieńczonymi figurkami świętych biegną ulicami miasta do górującej nad nim Bazyliki Św. Ubalda, zwyciężają zawsze "żółci" (Bo Św Ubald tu rządzi).
Ma to wszystko podtekst historyczny, bo to dawni patroni trzech grup: rolników, kupców i murarzy. Tak jak dziedziczyło się te zawody, tak i przynależność do ich drużyn.
Polecam archiwum fotograficzne, z mnóstwem zdjęć z kolejnych lat. Dodatkowo Gubbioweb (z opisami i zdjęciami zabytków i ogólnie miasta) oraz webkamerę wycelowaną w główne punkty Gubbio.
Tagi: miasta
00:29, dogin
Link Komentarze (2) »
sobota, 17 czerwca 2006
Etykieta z pianką
 

"Pełne piwo słodowe kuracyjno odżywcze, na cukrze" z Browaru Gambrinus w Będzinie. Piwo Stołowe z Częstochowy. Eksportowe z Kołomyi. "Dubeltowe. Obciąg browaru" z Łucka. Cesarskie z Arcyksiążęcego Browaru w Żywcu (w wersji niemieckiej Kaiser-Bier), Zdrój Żywiecki. Piwo Marcowe z tegoż (właściwie dlaczego Marcowe?). Zbąszyńskie jasne, Zdrój mieszczański i Zdrój tarnowski (te ostatnie z browaru książąt Sanguszków w Tarnowie), Żurawinowe z Sokółki. Albo piwo Bok z browaru "Przywalicha" - Amalia Goldberg (opatrzone napisem: "uprasza się flaszki stojąco przechowywać").
Wszystko to znalazłam na na stronie Polskie etykiety z piwa do 1945 roku. Sporo ich tutaj, jest co oglądać. Wzory ciekawe, napisy też, różnojęzyczne - bo są i niemieckie, i rosyjskie (w zależności od tego, w jakim zaborze znajdował się browar). Opisujące piwo, ale nie tylko. Na etykiecie browaru klasztornego w Szczyrzycu można zapoznać się z wynalazkiem dyrektora browaru, pana "Eugenjusza Czernego", czyli z termosyfonem. "Syfony sprzedaje po bardzo niskiej cenie razem z armaturami sam wynalazca, gdzie można wszelkie informacje tyczące się tych aparatów zasięgnąć", i dalej, że wynalazku nie można naśladować bo to patent pana Czernego. "Kto udowodni takie przestępstwo ten otrzyma całe wynagrodzenie, jakie z ew. procesu osiągnięte zostanie, co bardzo poważną kwotę stanowi".
Po wojnie wszystko się uprościło. Na innej polskiej stronie w zarysie historii polskich etykiet wspomniany jest powojenny "okres standartów", kiedy to dopuszczono tylko trzy wzory nalepek (piwo słodowe, jasne pełne i ciemne). Zubożało słownictwo i wzornictwo, choć jak to widać obecnie - nie na zawsze.
Tagi: ciekawe
19:26, dogin
Link Komentarze (4) »
środa, 14 czerwca 2006
W powietrzu
 
Fragment uniformu stewardesy z linii Sahara Airlines (Stewardess Uniform Collection)

Ta strona ma wprawdzie w tytule bezpieczeństwo - AirSafe - ale obszernie i z upodobaniem omawia wypadki i katastrofy. Lotnicze katastrofy.
Robi to na wiele różnych sposobów, porządkując dane według typów maszyn, linii lotniczych, regionów świata itd. Zestawili nawet listę osobistości które miały nieszczęście znajdować się na pokładzie w czasie katastrof. Tym, którzy właśnie zamierzają się gdzieś polecieć, zalecam obejrzenie strony po powrocie. Ewentualnie skupienie się na działach z opisami procedur bezpieczeństwa wprowadzonych na amerykańskich lotniskach po zamachu z 11 września i nowych zasadach.
I aby nie było tak katastroficznie, jeszcze jeden link lotniczy: Stewardess Uniform Collection. Stroje stewardess (słowo "mundury" mi tu nie pasuje, bo niektóre przypominają raczej wyjściowe kreacje). Kolejno według linii lotniczych z różnych krajów: wzorzyste z Tahiti, z Brunei, wymyślne z Omanu, ozdobione chustami z żyrafą z Tanzanii i tak dalej. Wszystko to pochodzi z kolekcji Holendra Cliffa Muskieta, który ma tego w domu około 400.
Muzyczny deser: Music in Ghana, czyli kto i co śpiewa w Ghanie.
Tagi: ciekawe
20:06, dogin
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 czerwca 2006
Piłka w grze
 
Kibic z Meksyku (WorldCupBlog)

Panowie w krótkich spodenkach zaczęli kopać piłkę, więc wypada coś o futbolu napisać. O poboczach futbolu.
Przewodnik Football Crests wyjaśnia, co kryją i skąd się wzięły znaki klubowe. Dlaczego na jednym jest orzeł (w tym konkretnym przypadku jest to nawiązanie do bardzo odległej historii - do rzymskich legionów okupujących Brytanię), co znaczą te cztery tajemnicze rysunki umieszczone na tarczy drużyny Hampton & Richmond Borough FC albo statek w herbie Gosport Borough FC. Strona jest brytyjska, więc przeważają kluby z tego kraju, a w samych znakach pobrzmiewają stare legendy, roi się od rycerskich i królewskich odniesień.
Kolejne pobocze to Football Poets, serwis z ludową poezją piłkarską. Poeta Jack napisał na przykład:
"football is fun
fooball is cool
football is played after school"
Peanów o piłkarzach tu sporo, grających i nie grających na mistrzostwach. O polskich jakoś nie widzę, więc sobie pozwolę zrymować krótki utwór: "Jurek Dudek nie jest odludek".
Na koniec piłkarskie mundialowe blogowisko: WorldCupBlog. I z tego źródła informacja o tajnej broni drużyny Ekwadoru: Ecuador Sex Ban Extends to Coach.
Dla przypomnienia: Ekwador to nasz wczorajszy pogromca.
poniedziałek, 05 czerwca 2006
Wznosik Fabrycjusza

Peruwiański motyl panacea prola, fot. Luis Torres, (Butterflies North and South)

"Bělásek zelný" po czesku, Pieris brassicae w terminologii łacińskiej. A po naszemu po prostu bielinek kapustnik, najpopularniejszy chyba polski motyl. Papilio machaon czyli paź królowej. Rusałka pawik (no nie mogę się oprzeć: po czesku to "Babočka paví oko"), Latolistek cytrynek (Žluťásek řešetlákový). I inne, zupełnie mi nieznane, o odjazdowych nazwach: Wznosik Fabrycjusza, Wzjeżdżka wieszczyca (to lepsze niż Grzegorz Brzęczyszczykiewicz), Włochacz kosmatek, Wstęgówka narzeczona, Widłogonka gronostajka, Wąsateczka zawilczaneczka, Skrzytek księżyczak (jest też bezksiężyczak), Obmytek falisty, Grotnik sierotek...
Wszystko to sumiennie opisali i sfotografowali w Motylach Europy. I to w różnych stadiach rozwoju - wierzyć się nie chce, że z tych włochatych, zażerających się liśćmi gąsienic takie cuda wyrastają.
Dla poszerzenia horyzontów: włoska strona o ćmach i motylach z Europy i Afryki Północnej (Moths and Butterflies of Europe and North Africa); motyle z Serbii, z Holandii, z Kanady i Peru, ćmy z Gujany Francuskiej.
Ładne to, ale trzeba pamiętać, że wśród nich są też straszne szkodniki. U nas szrotówek kasztanowcowiaczek na przykład. Motyl, który uwziął się na kasztanowce i od paru lat je konsekwentnie niszczy. Wymienia go wśród szkodników poznańska strona Co gryzie drzewa miejskie?, obok innych motyli, zwójki zieloneczki atakujacej głównie dęby, piędzika przedzimka (któremu smakuje najbardziej grab, dąb, buk) i innych owadów.