Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
sobota, 28 czerwca 2008
Antyk był kolorowy

Zrekonstruowane kolory z sarkofagu Aleksandra (Fot: Stiftung Archäologie, Monachium)

Jest takie przekonanie, że starożytne posągi i budowle były nieskazitelnie białe. To przekonanie błędne. Marmurowe pomniki były niegdyś pokrywane żywymi kolorami. Tyle że bazujące na mineralnych składnikach farby używane w starożytności nie dotrwały do naszych (i dużo wcześniejszych zresztą też) czasów.
Jak mogły więc wyglądać, zanim czas odarł je z barw? Na przykład tak, jak to przedstawia wędrująca od paru lat po muzeach niemiecka wystawa "Gods in Color: Painted Sculpture of Classical Antiquity". Można na niej zobaczyć rzeźby pomalowane w żywe, jaskrawe nawet kolory (to oczywiście hipotetyczny wygląd, ale poprzedzony badaniem powierzchni posągów, analizą pozostałości pigmentów itp.).
Jaskrawo pomalowany jest posąg łucznika (prawopodobnie Parysa) ze świątyni z wyspy Egina, głowa Kaliguli o młodzieńczych rysach, Atena zrekonstruowana tylko częściowo (kolory nałożono tylko tam, gdzie udało się je ustalić z pewnym prawopodobieństwem). Zabawnie wygląda grecki Lew z Loutraki - złotożółty, z niebieską grzywą, zielonymi oczami i fikuśnym makijażem.
Więcej przykładów rekonstrukcji można zobaczyć w dwóch artykułach omawiających wystawę: w Harvard Magazine oraz w serwisie Archaeology (tutaj oprócz barwnych rekonstrukcji antycznych posągów są także zdjęcia tych samych obiektów w ultrafiolecie - to w taki m.in. sposób naukowcy sprawdzają, jaki deseń i kolor mogły mieć rzeźby).
Podobne przykłady znalazły się tez na pokazywanej w Getty Museum wystawie The Color of Life (traktującej rzecz nieco szerzej - bo o kolorach mówią tu od antyku do współczesności). Starożytne przykłady to np. wprawiane posągom imitacje oczu - z kamienia, drewna, metalu (prezentowane tu oko greckiego posągu ma starannie wykonaną źrenicę, tęczówkę, rzęsy) lub tryskający kolorami marmurowy posąg cesarza Augusta odkryty w Prima Porta.
sobota, 14 czerwca 2008
Ilu ludzi żyło na Ziemi?


Polska w 2050 (według International Data Base)

Nikt nie jest w stanie podać konkretnej liczby, można tylko ją próbować określić w przybliżeniu. Bo i skąd wziąć dane o mieszkańcach wszystkich kontynentów we wszystkich epokach, skoro źródeł jest jak na lekarstwo albo nie ma ich wcale? W końcu przeprowadzanie spisu powszechnego było przez tysiąclecia znacznie mniej popularną rozrywką niż uganianie się po lesie za zwierzyną łowną lub skalpowanie sąsiadów zza miedzy.
A jednak Carl Haub podjął lata temu wyzwanie i powtarzając wszystkie zastrzeżenia odpowiedział w tekście: How Many People Have Ever Lived on Earth?.
Podana w tym tekście przybliżona (choć jak na przybliżoną to wygląda całkiem konkretnie) liczba urodzonych zawarta jest w dwunastu cyferkach: 106 456 367 669.
Haub zestawił to z liczbą ludności w 2002 roku (ponad 6,2 mld), i wyszło mu, że stanowi to ok. 5.8 procent wszystkich żyjących na ziemi.
Podawał też szacunki odnoszące się do poszczególnych epok, np. w 1 w. n.e. było ok. 300 mln ludzi; ok. 1650 roku - pół miliarda (zadziwiająco wolno rosło - to m.in. skutek Czarnej Śmierci, która w tamtych epokach kosiła ludzi milionami).
Tyle o ludzkości ogólnie i ciekawostkowo. A teraz serwis główny Population Reference Bureau, opierający się już na bardziej konkretnych danych. Podaje aktualną liczbę mieszkańców krajów i prognozy na następne dekady. Jest tu mnóstwo danych dla poszczególnych krajów i zbiorczo, np. raport o ludności świata w 2007 roku (dla kontrastu zestawili tu USA, Niemcy i Etiopię) lub przewidywania rok 2050 . Z tej drugiej tabelki można wywnioskować, że skurczymy się dość radykalnie (w Polsce ma być wtedy ok. 30,5 mln mieszkańców; na Ukrainie tylko o 3 mln więcej).
Co prawda te przewidywania nie są jednakowe, serwujący podobne zestawienia i statystyki International Data Base podaje dla nas na 2050 rok liczbę nieco ponad 32 mln, ale to też mniej niż teraz.
Zatoka niżowa nadciąga :-)