Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
czwartek, 25 czerwca 2009
Zebry, po których chodzimy

Brytyjska ulotka o przejściu dla pieszych typu panda (Pedestrian Crossings)

Dziko żyje w Afryce, ale spotkać ją można na każdym prawie przejściu dla pieszych. Zebra. A właściwie białe paski wyznaczające miejsce, w którym można przeprawić się na drugą stronę ulicy.
Z tym oznaczaniem przejścia dla pieszych to jednak nie taka prosta historia. Kiedyś się przecież te paski (oraz inne kombinacje linii) musiały pojawić po raz pierwszy, piesi i kierowcy musieli przyswoić sobie wiedzę o ich znaczeniu itp. A na dowód, że to nie było oczywiste - taki oto filmik: Pedestrian Crossing z 1948 roku, nakręcony na polecenie Biura Informacji brytyjskiego Ministerstwa Transportu. Fabuła: pan chce przedostać się na drugą stronę ulicy, widać różne warianty tej przeprawy (w tym lądowanie na masce auta). Wreszcie sukces i fanfary: dżentelmen opanuje sztukę kroczenia po wyznaczonym pasie drogi i dociera do przeciwległego chodnika w jednym kawałku.
Akurat Brytyjczycy sporo w tej dziedzinie eksperymentowali. W 1934 dla lepszego oznakowania przejść dla pieszych wprowadzili tzw. Belisha Beacons - pulsujące światłem żółte kule na pomalowanych w czarno-białe pasy słupkach (nazwane tak na cześć ministra transportu, Leslie Hore-Belisha). Potem wprowadzali kolejne warianty o zwierzęcych nazwach: Pelican (od Pedestrian Light Controlled Crossing), Puffin, Toucan, Panda (w komplecie z tym tekstem z BBC z 1962 roku, pod znamiennym tytułem: New pedestrian crossings cause chaos) oraz Pegasus. Ten ostatni nieprzypadkowo nazwę zapożyczył od skrzydlatego konia Pegaza, bo na tym typie przejścia przewidziano osobny pas dla jeźdźców. Nawet guziki montowane są na nim odpowiednio wysoko, aby jadący wierzchem osobnik mógł dosięgnąć.
Dla zainteresowanych: Pedestrian Crossings - skrótowy opis wszystkich tych typów przejść; albo też wersja pogłębiona historycznie i obyczajowo, z Chris's British Road Directory. I jeszcze rzut oka (właściwie kamery, bo na żywo leci) na najsłynniejsze brytyjskie przejście przejście przy Abbey Road. Bo wiadomo - Beatlesi te pasy przedeptali (co uwieczniono na ich albumie).
Zwierzęce nazwy dla przejść to nie tylko domena Brytyjczyków. W Australii np. wymyślili przejścia typu wombat, emu i koala.
A nam zebra wystarcza. Zebra nie jest zła.

Tagi: ciekawe
16:49, dogin
Link Dodaj komentarz »