Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
niedziela, 19 lipca 2009
Obcy w twojej łazience

Korytarz w komunalnym mieszkaniu w St. Petersburgu. Fot. Ilya Utekhin, rok 2007

Pokój dla rodziny, a reszta - ubikacja, kuchnia, przedpokój - dzielone z innymi lokatorami. Przestrzeń prywatna i publiczna (czy półpubliczna) w jednym. Taki model kolektywnego mieszkania preferowano przez dziesięciolecia w Związku Radzieckim (i nie tylko - u nas też był, ale nie na taką skalę). Ciekawie o nim opowiada Kommunalnaja kwartira (w wersji światowej: Communal Living in Russia) - serwis będący zapisem etnograficznych badań prowadzonych przez Ilię Utekhina w Petersburgu, zawierający szczegółowy opis życia w takiej przymusowej komunie, z nagraniami audio i wideo, niezłą kolekcją zdjęć i dokumentów.
Opisuje np. kolejne pomieszczenia - kuchnie, w których koncentrowało się komunalne życie (i w której każda rodzina miała swój kawałek stołu, linki na pranie, szafki na gary itp); lazienki, zagracone przedpokoje (bo każda rodzina musiała przecież gdzieś trzymać rower, wózek czy inne rzeczy).
Prócz oficjalnych zasad użytkowania lokalu (bo radziecka władza niczego samopas nie puszczała) przytacza też reguły ustalane przez samych współlokatorów. W dziale Dokumenty) jest trochę współczesnych przykładów: to odręcznie pisane listy, wieszane we wspólnych pomieszczeniach (na potrzeby serwisu sfotografowane i przetłumaczone na angielski). Zawierają prośby i apele - np. o to, by "nie zamieniać całego mieszkania w lodownię" otwierając okna we wspólnej kuchni; by poprawnie odkładać słuchawkę telefonu po skończeniu rozmowy albo też, by nie wieszać bielizny we wspólnej łazience ("bo to nie jakaś pracownicza noclegownia, ale mieszkanie w centrum Petersburga" - napomina najwyraźniej zdegustowany widokiem cudzych majtek na sznurku współmieszkaniec).
W tym samym dziale z dokumentami jest np. list do Leonida Breżniewa. Dla tych, którzy nie pamiętają: to taki pan z krzaczastymi brwiami, z piersią pokrytą gęsto orderami (żartowano, że tylko nielicznych mu brakowało - np. Matki-Bohatera); na czele KPZR do 1982 roku. Autor listu sugeruje towarzyszowi krzaczastemu, aby zrobił porządek z podmiejskimi daczami. Ich właściciele żyją bowiem w luksusach (mają 20-35 metrów kwadratowych na osobę, podczas gdy norma wynosi 5-9 metrów!), a w mieście wciąż zajmują komunalne mieszkanie. Poza tym, "wszyscy wiedzą, że uczciwą pracą pałacu się nie zbuduje", więc należy właścicieli dacz skontrolować, i na lewo zbudowane dacze znacjonalizować. Co na to towarzysz Brzeżniew - nie wiadomo.
W serwisie nie pomijają i takich szczegółów, jak np. wszechobecne odbiorniki radiowe (znane i u nas "kołchoźniki", tłoczące do uszu mieszkańców oficjalne wiadomości) czy nagie żarówki. Nagie, bo walka z burżuazyjnymi nawykami przejawiała się początkowo także w odrzucaniu wszystkich zbędnych ozdóbek i osłon - w tym przypadku kloszy. I na dodatek oddzielne - by łatwiej się było rozliczać na rachunku za prąd.
Część tych mieszkań współcześnie uległa przeróbkom, część nadal istnieje w dawnym kształcie: wspólna kuchnia, przedpokój, łazienka...
Mieszkańcom nie zazdroszczę.