Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
czwartek, 27 sierpnia 2009
Wojenne gazety

Biblioteka Narodowa przygotowała ciekawą internetową wystawę z okazji 70 rocznicy wybuchu wojny: Wrzesień 1939. Zawiera ona cyfrowe kopie polskich gazet i druków ulotnych, pochodzących z sierpnia, września i października 1939 roku.
To kilkaset publikacji, wydania regularne i nadzwyczajne. „ABC Nowiny Codzienne”, „Czas”, „Chwila”, „Dziennik Bydgoski”, „Dziennika Krakowski”, „Goniec Warszawski”, „Express Poranny”, „Kurier Poranny”, „Polska Zbrojna”, „Dzień Dobry” (ten tytuł szczególnie kontrastował z z wojennymi informacjami, jakie trafiały na łamy) i wiele innych. Poza tym odezwy do ludności, rozporządzenia itp. Można sobie powiększyć pożółkłe strony i poczytać, jakie wiadomości docierały w przededniu wojny, jak opisywano zmagania na frontach i jak wzmacniano morale; czym się łudzono i jak stopniowo pozbywano się złudzeń. „Czekamy z palcem na cynglu” (to jeszcze w wydaniu z 1 września), „Lada chwila zaczną grać armaty angielskie i francuskie”, „Sumienia neutralne” (o państwach poprzestających na „deklaracjach neutralności” wobec Niemiec), „Nasza siła moralna” i tak dalej - aż do październikowych wydań już z czasów okupacji - np. z apelem o opuszczenie Warszawy przez uchodźców „pod groźbą przymusowego wysiedlenia”; z ostatnimi rozporządzeniami prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego (ostatnimi, bo za parę tygodni Niemcy go aresztują, wywiozą do obozu i po paru latach zamordują); z opisem oznak „normalizacji” („Ogonki kurczą się! Sprzedawców i towarów coraz więcej” - to tytuł z październikowego „Expressu Porannego”).
Gdzieś tam na dole dalszych stron z październikowych wydań - ogłoszenia drobne. „Kto wie gdzie znajduje się b. minister Stanisław Janicki z żoną - proszony jest o zawiadomienie M. Porowskiego”. „Poszukuję matki Sary Ruchli Wajbrot lat 70, ubranej w czarne palto z fokowym kołnierzem. Proszę Czytelników o odprowadzenie na ul. Nowiniarską 12 m 15”. „Niniejszym unieważnia się kwit z przechowania nr 3038/39 r. wydany przez f. Rosiński i Syn, Focha 4”. „Piły 110 cm sprzedaje Spółdzielnia Leśników. Godz. 10-14 ulica 6 Sierpnia 23”. „W pierwszych dniach września pozostawiono w taksówce paczkę z dwoma albumami znaczków pocztowych. Znalazca zechce oddać na ul. Waszyngtona nr 8 do administratorki domu”. „Ratlerek maleńki zginął dn 4.10 na Puławskiej. Proszę odnieść, donieść o jego pobycie. Nagroda pieniężna lub żywnościowa. Puławska 9. Pralnia”. „Niemieckiego uczę, praktyka. Dypl. inżynier, Żelazna 95a m.5”. „Inteligentny handlowiec - technik aryjczyk perfekt niemiecki, poszukuje odpowiedniej posady w przedsiębiorstwie lub instytucji”. „Sklep zabawkowy ocalały, sprzedam”.

Zaginione osoby i zagubione klasery, ratlerki i usłużny handlowiec-aryjczyk. Dziwnie brzmią te drobne ogłoszenia z wielkiej wojny.

sobota, 22 sierpnia 2009
Pocztówka z trupem


Derrick Medical History Center zajmuje się historią medycyny, ma w swoich zbiorach sporo rzadkich książek, eksponatów, zdjęć. Wśród tych ostatnich są archiwalne fotografie z sekcji zwłok. Część ich trafiła do książki "Dissection. Photographs of a Rite of Passage in American Medicine 1880 - 1930" (autorami są John Harley Warner i James M. Edmonson). A część z tej części - na internetową wystawę.
To szokujące zdjęcia. Nie tyle z powodu obecności trupów i szkieletów, co okoliczności, w jakich zostały tu uwiecznione. Prócz zdjęć, na których przyszli lekarze pozują przy stole sekcyjnym podczas zajęć są np. fotografie zbiorowe, na których z trupem fotografują się całe roczniki studentów i wykładowcy.
Są także fotografie, wysyłane jako kartki świąteczne. Z leżącym bezwładnie martwym ciałem i pochylonym nad nim studentem ("I'm awful busy" - głosi napis obok, na kartce świąteczniej z 1920 roku) albo i zaaranżowanymi scenkami, na których student i trup zamieniali się miejscami.
Zdjęcia pochodzą z przełomu wieków i z pierwszych dekad XX stulecia - właśnie wtedy moda na wykonywanie takich nietypowych wizerunków przetoczyła się przez medyczne szkoły amerykańskie (w czym dopomógł rozwój techniki fotograficznej i pojawienie się amatorskich aparatów). Potem zanikła, zostawiając takie relikty.
A skąd ten etnograficzny, uniwersalny "obrzęd przejścia" (Rite of Passage) w tytule książki? A stąd: "Medical students were understandably proud of having dissected a human cadaver. It comprised the most important initiation into a life in medicine, and took on the character of a ritual" (...) Through dissection they had been inducted into the medical profession, even if much study remained before them".
Sekcja jako rytuał inicjacyjny, wprowadzający do elitarnego grona medyków. Rytuał, podczas którego zyskuje się wiedzę, ale który wymaga zmierzenia się z własnymi odczuciami (i kulturowymi postawami) wobec ciała i śmierci. "Dissecting a cadaver also compelled students to come to terms with their own apprehensions and anxieties about death, and the bodies of the dead. The resolution of these issues gave medical students a sense of mastery and power".
Zobaczyć fizyczną stronę śmierci, by potem lepiej leczyć i ratować życie. Taki medyczny paradoks.
niedziela, 02 sierpnia 2009
Niemcy patrzą na Warszawę

Niemieccy żołnierze przygotowują Goliata

Jak wyglądało Powstanie Warszawskie od niemieckiej strony? Zbiór takich fotografii można obejrzeć na Wikimediach. Sceneria jak na powstańczych zdjęciach - warszawskie ulice i barykady. Na ich tle żołnierze w panterkach, relaksujący się po ciężkiej robocie na papierosie, przygotowujący nafaszerowanego materiałami wybuchowymi zdalnie sterowanego Goliata (na które powstańcze stanowisko go zaraz potem posłali?), podpalający miotaczami to co jeszcze nie runęło; SS-mani wsród ruin, ich sprzymierzeńcy Kozacy. I to, co równało z ziemią Warszawę: wielkie działa oraz "krowy" z poswieceniem załadowywane przez obsługę. Między tymi zdjęciami - scena wyjścia z kanału - już na terenie zajętym przez Niemców.
Fortografie udostępniane przez Wikimedia tak naprawdę pochodzą z niemieckiego archiwum państwowego - Bundesarchiv. To pokaźny zbiór, dotyczący różnych okresów - wojny (sporo materiałów z różnych frontów) i pokoju. Stamtąd jeszcze jedno powstańcze zdjęcie - oryginalnie zatytułowane Warschau - das Ende einer Rebellion. To polscy negocjatorzy warunków kapitulacji i wyprowadzenia ludności cywilnej.
I jeszcze filmowa Kronika niemiecka - która powstanie opisuje z tej samej perspektywy, pokazując jak celnie żołnierz niemiecki strzela, jak dzielnie walczy SS i jak obficie dymi bomardowana Warszawa.