Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
środa, 27 września 2006
CK starocie

Dokument wojskowy

Staram się unikać opisywania stron "under construction" (zwłaszcza "permenently"), ale dla tej zrobię wyjątek. To przypadkiem odkryta, czeska Oldphoto.info. A w niej - to co lubię, czyli rozmaite starocie.
Główny dział to kolekcja zdjęć, pocztówek, dźwięków i filmów dotyczących dawnych Austro-Węgier i Czechosłowacji. Częściowo zahacza też o nas, bo w końcu przed 1918 rokiem byliśmy w tym samym CK-obozie, czyli w dawnej Galicji.
Spora galeria zdjęć dotyczy lat 1860 - 1918. To wojskowe fotografie, ilustrujące szczególnie okres I wojny. Różne, na jednych są pojazdy i armaty, na innych - kucharze gotujący na froncie, wojskowe potańcówki, oddziały muzyków i oryginalne formacje, np. psie zastępy służące w armii czy eskadry balonów. Są zdjęcia z okopów, z frontu - zwłaszcza wschodniego (na którym walczył mój dziadek, i na którym zimą odmroził nogę).
Są archiwalne nagrania - cesarz Franciszek Józef I przemawiający w 1915 roku na zamku Schoenbrunn, przemówienie czechosłowackiego prezydenta Tomasza Masaryka z 1918 roku.
I ten drugi dział, z nieśmiertelnikami. Znaczkami wynalezionymi podczas I wojny, w celu ułatwienia identyfikacji zmasakrowanych ciał żołnierzy. Mającymi różne kształty i wygrawerowane wzory, będącymi blaszkami z numerem lub zamykanymi puzderkami kryjącymi dokument. Z podstawowymi danymi, później - jak tu piszą - także z grupą krwi i informacją o wyznaniu.
wtorek, 19 września 2006
Afryka królewska

Isienwenro James Iyoha Inneh. Dawniej biznesmen, obecnie król (fot. Daniel Laine)

Galeria Tamarin prezentuje sztukę afrykańską. Trochę masek, rzeźb, współczesne malarstwo. I wśród tego jest wystawa fotografii Daniela Laine'a, Kings of Africa. (Niestety galeria bywa niedostępna z przyczyn technicznych, więc podaję alternatywny adres bloga, na którym są wszystkie portrety).
To wizerunki monarchów afrykańskich, sportretowanych w latach 1988 - 1991. Laine pisze, że zrobienie tych zdjęć wymagało sporo zachodu - musiał mozolnie wydreptywać ścieżki na królewskie dwory, poznawać tamtejsze rytuały. I przede wszystkim przyswoić sobie afrykańskie pojmowanie czasu, przekładające się na długie dni wyczekiwania na dopuszczenie przed królewskie oblicza.
Ale te oblicza warte były zachodu.
Oto Ngie Kamga Joseph z Kamerunu, sfotografowany w otoczeniu ludzi i posągów. Wedle tamtejszych wierzeń król miał moc przemieniania się w panterę i buszowania w lesie i na sawannie.
Albo też z Kamerunu - Halidou Sali. Prawie utonął w swojej obszernej, białej szacie i turbanie.
Joseph Langanfin z Beninu: w otoczeniu żon, pod zielonym parasolem (który w wielu afrykańskich krajach jest symbolem władzy).
Hapi IV, znów z Kamerunu, na tronie z lamparciej skóry.
Z Nigerii bardzo widowiskowy król Olowo; towarzyski Aliyu Mustapha; miłośnik polo - emir Katsiny El Hadj Namadou Kabir Usman.
I potomek słynnego zuluskiego króla Czaki - Goodwill Zwelethini. Z lwem, w lamparcim stroju.
Dziwaczne? Ale właściwie królowa angielska też dziwacznie wygląda w tych swoich ubrankach i kapeluszach.
piątek, 08 września 2006
Wrzuć monetę

Pływająca budka w Ugandzie, na energię słoneczną (the payphone project)

Ubocznym skutkiem rosnącej popularności komórek jest zanikanie telefonicznych budek z aparatami na kartę (że już o wrzutowych nie wspomnę). Dlatego spodobał mi się the payphone project oraz pokrewny, jeszcze obszerniejszy payphones of the world.
To strony, na której publikują zdjęcia budek z wszystkich kontynentów (nawet z Antarktydy). Japońskich z wygiętymi daszkami. Trzcinowych na Isla Flotantes, sztucznej, pływającej wyspie na jeziorze Titicaca w Peru. Albo afrykańskich: na łódkach, w skleconych z byle czego szopach.
Niektóre dorobiły się internetowych monografii, jak ta słynna Budka z pustyni Mojave. Stała sobie samotnie wśród kaktusów, aż ją w końcu firma telekomunikacyjna usunęła.
Ciekawe ile rozmów toczyło się przez jedną taką słuchawkę dowolnego publicznego aparatu? Jakie słowa do niej wpadały?
No i jeszcze: w ilu to filmach uliczne budki grały ważną rolę. W "Matriksie" służyły za punkt teleportacyjny. Z budek dzwonili szpiedzy, przestępcy, zwykli ludzie.
A teraz każdy ma przenośną budkę w kieszeni. Czyli tam, gdzie nosi komórkę.
Tagi: ciekawe
01:06, dogin
Link Komentarze (1) »