Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
sobota, 27 października 2007
Sztuka udawania

Wcale nie jestem ćmą i patrzę na ciebie - fot. Peter Chew

Oszukuj, a przetrwasz - to strategia wypracowana i stosowana z powodzeniem przez wiele gatunków zwierząt. Ciekawe przykłady serwuje australijska strona Brisbane Insects and Spiders.
Oszukiwać można na różne sposoby. Udawaj kogoś, kim nie jesteś - to istota mimikry. Zgodnie z tą zasadą, niegroźny żuczek czy inna bezbronna sierotka może deseniem upodobnić się do gatunku groźnego, jadowitego, czyli generalnie wrednego (np. osy czy szerszenia). Albo też zamienić się w coś nieapetycznego, np. w ptasią kupę - której szanujący się ptak do dzioba nie weźmie.
Aby uniknąć zjedzenia, można także wtopić się w tło, upodobnić do otoczenia - kształtem, deseniem, barwą. Zamaskować się. Mistrzami w tej dziedzinie są straszyki lub patyczaki (jak sama nazwa wskazuje, trudno je odróżnić od patyka) czy liśćce (te z kolei wyglądają jak liście). Patyczaki nawet wykonując ruch naśladują naturalne falowanie traw czy krzewów, w razie zagrożenia mogą na ziemi udawać nieboszczyka - piszą w Camouflage Masters.
Istnieje też bardziej wyrafinowany sposób odstraszania napastników. Otóż trzeba wrogowi pokazać "znak ostrzegawczy" - np. wzór na skrzydłach, imitujący oczy. Albo też zmylić go upodobnieniem jednej częsci ciała do drugiej (końca ogona do głowy).
O tym samym zjawisku opowiada też serwis Mongabay. Publikuje ciekawe zdjęcia zakamuflowanych, przebranych, udających kogoś innego osobników: np madagaskarskiego gekona, który przylgnął do drzewa i niemal stopił się z nim w jedno.
Jakby się tak zastanowić, to ludzie też stosują podobne techniki. Czasem aby przetrwać, czasem, aby uchodzić za kogoś innego niż się jest.
sobota, 20 października 2007
Zgaś żarówkę w San Francisco

Google zgasił zbędną żarówkę (geeked.info)

Pisałam kiedyś, że ukradli niebo. Teraz ta sama organizacja Dark Sky, która walczy z "świetlnym zanieczyszczeniem" przyłączyła się do apelu o "wyłączenie zbędnej żarówki" w San Francisco i Los Angeles.
Żarówki mają zgasnąć na jedną godzinę. Akcja robiona jest z nieco innych pobudek (chodzi o ekologię i oszczędzanie energii bardziej niż o podziwianie rozgwieżdżonego nocnego nieba). To właściwie przymiarka do planowanej na 29 marca 2008 kampanii Lights out America: wtedy mają zgasnąć zbędne żarówki jak Ameryka długa i szeroka (mam niejakie wątpliwości, czy przyłączy się do tego apelu Las Vegas).
Do dzisiejszej, październikowej akcji akces zgłosił Google. Zrobił zaciemnienie na swojej stronie - widoczne nie dla wszystkich użytkowników, a jedynie tych łączących się z rejonu Zatoki San Francisco. Zrzut powyżej.

Tagi: ciekawe
21:58, dogin
Link Komentarze (1) »
niedziela, 14 października 2007
Arena, człowiek i byk

Grafika: Marc de Filippis (Exposition)

Patrząc z zewnątrz, z perspektywy naszej kultury, jest to odrażający spektakl. Człowiek przy aplauzie publiczności zabija zwierzę. Czasem to zwierzę rani lub zabija człowieka. Cena ryzyka.
Ale to także europejska tradycja. Sięgająca starożytnej Grecji i Krety, przywołująca mitycznego Minotaura. Dlaczego wciąż jest tak żywa na południu, w Hiszpanii? Jaki sens kryje, co symbolizuje?
Corrida to rytuał. Wymaga krwi i ofiary. Naprzeciwko siebie staje tu człowiek i zwierzę: matador i byk. Matador ("matar" to po hiszpańsku zabijać) ma na sobie fantazyjny kostium, lśniący, bogato zdobiony, tzw. "el traje de luces" (strój ze światła). Dzierży czerwoną płachtę - muletę - i szpadę, którą potem wykona ostateczne, śmiertelne pchnięcie. Byk jest w tym pojedynku uosobieniem śmierci. Musi budzić strach i respekt. Jest wielki, z szeroko rozstawionymi rogami. Szarżuje z impetem. Jeśli matador go zabije - pokona śmierć. W dowód męstwa dostaje trofeum - ucho byka. Zyska sławę, taką ziemską odmianę nieśmiertelności.
Dziś do uwieczniania uczestników tej walki służy internet. Portal Taurino wymienia długą listę imion i nazwisk matadorów (w tym legendarnego, poległego w starciu z bykiem Manolete). W wyładowanym po brzegi informacjami o corridach i fiestach Burladero ich twarze spoglądają z licznych fotografii i plakatów, przypominających te z gwiazdami piłkarskimi. Obok są opisy byków ze znanych hodowli. Ze zdjęciami (bo koniecznie trzeba pokazać ostre rogi), wagą, imieniem (Damero - 675 kilo; Higuerito - 695 kg itd). W Mundotoro.com podobnie. I w Toros y Fotos, gdzie byki hasają jeszcze na pastwisku, i jeszcze pewnie nie wiedzą, że pewnego dnia ktoś im każe odegrać rolę uosobienia śmierci.
Corrida to nie nasza tradycja. I dobrze. My mamy debaty przedwyborcze. Też arena, też dwaj przeciwnicy, aplauz publiczności, walka, tyle że na słowa, i marzenie, żeby wyjść z tego z obciętym uchem przeciwnika. Tak mi się skojarzyło, zupełnie nie wiem czemu.