Internet według Doroty, czyli subiektywny przewodnik po ciekawych stronach WWW
RSS
sobota, 25 października 2008
Fotografie, które zmieniły świat

Burza lodowa w Genewie, fot. Jean-Pierre Scherrer

Człowiek na Księżycu, grzyb atomowy nad Nagasaki; otoczony płomieniami mnich buddyjski, strażacy wieszający flagę na gruzach WTC - takie m.in. znane i wielokroć powielane fotografie wiszą w serwisie Photos That Changed The World. Dotyczą zwłaszcza tych mrocznych wydarzeń i zjawisk - jak scena linczu z amerykańskiego Południa; "Napalm Girl" - poparzona dziewczynka ze spalonej napalmem wietnamskiej wioski czy współczesny obrazek z głodującej Afryki: małe dziecko i czekający opodal sęp.
Jest i słynny portret Che Guevary, żołnierz wieszający radziecką flagę na zdobytym berlińskim Reichstagu, pierwsze zdjęcie rentgenowskie, zdjęcie "potwora z Loch Ness" (czy raczej czegoś, co uchodzi za wizerunek potwora); Ziemia widziana z Kosmosu (zdjęcie z 1968 roku).
Czy te zdjęcia rzeczywiście "zmieniły świat? Czy może raczej utrwaliły przełomowe momenty (szczególnie te ważne z amerykańskiej perspektywy), zastygły, stały się symbolami minionych epok i ważnych wydarzeń.
Choć nie wszystkie. "Clearly this photo didn’t change the world but I decided to accept it because its such an amazing shot" - tłumaczy się autor serwisu pod fotografią przedstawiającą obrośnięty lodem bulwar z zalodzonymi samochodami. To uwieczniony na zdjęciach efekt burzy lodowej, która rozszalała się w Genewie w 2005 roku (a jak zmieniła krajobraz miasta i wszystko co napotkała na swojej drodze, można zobaczyć w galerii Jean-Pierre Scherrera).
sobota, 18 października 2008
Jakimi autami jeżdżą wyborcy?




Serwis Newsmeat

"Nienaukowe badania zależności pomiędzy samochodami a preferencjami politycznymi siedzących za ich kierownicami Amerykanów" - tak streszcza swój podstawowy cel serwis Political Bumper. Dane do badań zbierają ochotnicy, liczący auta z naklejkami zdradzającymi poglądy polityczne kierowców - czyli te deklarujące przedwyborczą miłość do Obamy lub McCaina. Rejestrują też marki aut - z tych dwóch typów danych powstają rozmaite zestawienia - wskazujące, że np. Toyoty i Hondy jakoś bardziej popularne są wśród demokratów, a Jeepy Cherokee - wśród republikanów (japońskie kontra swojskie amerykańskie? Wnioski zostawiam wykwalifikowanym penetratorom amerykańskiej jaźni, czyli psychoanalitykom).
Inny internetowy wynalazek związany z wyborami w USA to Newsmeat. Tym razem przedmiot badań jest poważniejszy i liczony w twardej walucie: sumują tu mianowicie i pokazują, ile kto dał na kampanię wyborczą, teraz i w przeszłości. Pokazują to w zestawieniach i na mapie (niebieskie plamy - czyli darczyńcy demokratów - przeważają na zachodnim i wschodnim wybrzeżu USA; czerwone - republikańskie - na południu).
Na osobnej półeczce spoczywają tu "piękni i bogaci", czyli gwiazdki ekranu, miliarderzy, politycy, przedsiębiorcy. Można sobie postudiować, komu sypnął groszem Woody Allen czy George Clooney (sypnął demokratom); ile dał Bill Gates (chce być pośrodku: daje i demokratom, i republikanom). Generalnie, gwiazdy estrady i kina stawiają na demokratów, a np. miliarderzy dopieszczają finasowo (w różnych proporcjach) obie strony.
sobota, 11 października 2008
Dziwne zdjęcia

C. Chase Taylor (Utility Fixtures)

Taka kolekcja zdjęć "zaskakujących" - ze względu na ujęcie, a czasem temat: File: A Collection of Unexpected Photography.
Wśród nich: opuszczony, surrealistyczny kompleks hotelowy w San-Zhr na Tajwanie, na zdjęciach Craiga Fergusona.
Albo seria "niespodziewanych ujęć" z natury: Waterdrop Macros Briana Valentine'a, czyli kwiaty widziane przez krople wody.
Nocne zdjęcia lotnicze Jasona Hawkesa: Night Aerial Photography. Na nich rozświetlone miasta, świetlne węże tworzone przez jadące samochody, stadiony w blasku jupiterów.
Albo coś takiego jak Utility Fixtures C. Chase Taylora: seria zdjęć, na których występują różnego rodzaju instalacje, plątaniny rur, kolanka, liczniki uwieszone jak nietoperze pod sufitem i inne podobne obiekty, występujące wszędzie, acz rzadko przykuwające czyjąś uwagę.